recenzja - Violet [Brum 1993]

Brum 1993
Closterkeller - "Violet" (Izabelin Studio)

Anju - czas na sukces! Nic innego nie przychodzi mi do głowy po wysłuchaniu kolejnego "kolorowego" albumu Closterkeller. Tym razem pani Najman zdecydowała się na "Violet" i nie powiem, że nie jest jej z nim do twarzy.

To co zwraca uwagę to przede wszystkim obleśna okładka, przywodząca na myśl wyroby "chodnikowe". Rozumiem, iż zespół nie miał raczej wpływu na niezbyt udane połączenie owych fioletów i żółci. Zrezygnowano też z dotychczasowego logo gotyckiego napisu.

Na szczęście złe pierwsze wrażenia ulegają całkowitemu zatarciu już po włożeniu taśmy do magnetofonu! Czternaście znakomitych utworów o iście rockowym brzmieniu (nareszcie!) do których wokalistka dopisała interesujące teksty. Nowe brzmienie Closterkeller jest głównie zasługą znakomitych "strunowców" - gitarzysty Pawła Pieczyńskiego i basisty Krzysztofa Najmana. Duży postęp w śpiewaniu poczyniła mama Orthodox. Świadczą o tym chociażby utwory Videofilm czy dedykowany synkowi Babeluu spiewane bardzo wysoko i z dobrą dykcją. Są to zarazem dwa największe hity w dotychczasowej karierze grupy. Trudno zresztą wskazać na tym albumie słabe punkty. Z pewnością ?Violet? ukazał nam zespół, który wkroczył w nową jakość swej twórczości, o czym najlepiej przekonują, zagrane bez nowofalowej patyny kompozycje w stylu To on - znowu następny, W moim kraju czy też nastrojowa A nadzieja .

Całość godna jest polecenia szczególnie ortodoksyjnym antyfanom dotychczasowych dokonań Closterkellera. Miłych rozczarowań życzy niżej podpisany...

Mariusz Gzyl

Wstecz