recenzja - Scarlet [Tylko Rock 2/1995]

Closterkeller
Scarlet
Izabelin Studio/PolyGram

4/5

Z Anką przeżyłem kilka ostrych imprez. Z Pawłosiem piłem przez pół roku. Z Michałem Rollingerem grałem przed laty w Tubylcach Betonu. Nie będę więc ściemniał, że nie znam grupy Closterkeller. Znam ich, szanuję i lubię, natomiast niespecjalnie przepadam za muzyką, którą wykonują. To znaczy - dotychczas nie przepadałem. Miałem bowiem ostatnio przyjemność (dosłownie i w przenośni) wielokrotnie słuchać utworów ze "Scarlet". Chociaż nie zaliczam do moich ulubionych wykonawców zespołu Anki, to jednak najnowsza płyta Closterkellera często gości w moim odtwarzaczu.

Prawdę mówiąc w głębi duszy zawsze wiedziałem, że Closterkeller wyda kiedyś dobry longplay. I stało się. Proces dojrzewania jest czymś naturalnym i nieodwracalnym, stąd lepiej smakują wina wieloletnie niż niedojrzałe sikacze. Muzyka Closterkellera podobnie jak wino (ciekaw jestem czy ktoś pamięta riesling Klosterkeller?) z czasem wyszlachetniała i nabrała cech zastrzeżonych tylko dla produktów najwyższej jakości. Będą oczywiście tacy, którzy po przeczytaniu tego tekstu uśmiechną się wątpiąco. Błąd. Niedowiarkom polecam szczególnie rewelacyjnie zaśpiewany Tak się boję bólu (dawno nie słyszałem Anki w takiej kondycji głosowej) czy niezbyt optymistyczną w warstwie tekstowej Californię. Nie są to bynajmniej jedyne perełki na "Scarlet". Dobrych utworów jest więcej. Choćby heavymetalowy Temple Of Time z partią wokalną w wykonaniu Titusa. Podoba mi się także pomysł zilustrowania poezji Norwida dźwiękami w stylu Faith No More. Muszę w tym miejscu zaznaczyć, że słychać na "Scarlet" co najmniej cztery bardzo znane amerykańskie orkiestry, ale...

No właśnie. Ponieważ Anka jest najbardziej charakterystyczną wokalistką w tym kraju, Closterkeller może sobie śmiało pozwolić na ukłony w kierunku źródeł inspiracji. Nie przeszkadza to zupełnie. Przynajmniej mnie. Ci, którzy znają tylko stare nagrania grupy, powinni wysłuchać "Scarlet". Ci, którzy nie znają, niech się nie martwią: "Scarlet" im to wynagrodzi w stu procentach.

P.S.
Anju, Serce! Błagam, śpiewaj po polsku, a język Shakespeare`a pozostaw Wyspiarzom!

Artur Łobanowski