recenzja - Violet [Tylko Rock 11/1993]

Tylko Rock 11/1993


Closterkeller - "Violet" (Izabelin Studio)
4/5

Closterkeller kolejny raz dowodzi, że może być pomysłowo i zarazem prosto, że można korzystać z mnóstwa zapożyczeń stylistycznych nie będąc naśladowcą. A do tego, że można pisać fajne teksty i łączyć je z muzyką. "Violet" jest płytą, której trzeba słuchać bez pośpiechu. Dużo tu szczegółów dla konesera, ale nie brakuje też czegoś dla czujących muzykę brzuchem... Nie zmienia to faktu, że gra jest precyzyjna, aranżacje przemyślane i dopracowane, a ekspresja dozowana umiarkowanie i z natchnieniem. Piszę raczej na chłodno bo i wydaje mi się, że zespół ma pewien dystans do tego, co robi. Zresztą głos Anji Orthodox zawsze robił na mnie wrażenie subtelnie opanowanego, nie ulegającego zbytnim ekscesom emocjonalnym. Ta zespołowa wstrzemięźliwość stanowi niewątpliwy atut Closterkellera i dowodzi coraz większej dojrzałości polskiego rocka.

W porównaniu z poprzednią płytą, Agnieszka, na "Violet" jest więcej gitarowego przesteru, więcej metalowych barw i riffów. Pozostały natomiast tu i ówdzie udane, szeroko wybrzmiewające efekty brzmieniowe i barwne "plamy" klawiszy. Jest też dużo "orientalnych" smaczków, głównie w melodiach (W moim kraju, Supernova, Jihad) i w rytmach. Tekst Jihad jednoznacznie nawiązuje do islamu, mimo, że jest trochę niezręcznie podany po angielsku.

Nie zabrakło akustycznych, gitarowych wstępów świetnie przechodzących w punkowe czy metalowe czady (Salome, To on - znowu następny ). Paweł Pieczyński bardzo ładnie wpasowuje sie w muzyczne klimaty. Jego oszczędne gitarowe solówki mają ładną melodykę i piękne brzmienie. Chwytliwych momentów jest dużo. I dzięki riffom ( W moim kraju, Walet pik) i dzięki zaskakującym zmianom nastrojów (Salome, Violette). Słabe momenty? Chyba Dwa oblicza Ewy i Video Film , gdzie głos Anji Orthodox, w połączeniu z trochę banalnymi melodiami traci na sile wyrazu i wpada w trochę dziwną manierę. Cieszy fakt, ze zespół odchodzi od angielszczyzny, bo chociaż na poprzednich płytach bywały dobre "lingwistycznie" momenty, to wymowa Anji Orthodox jest ciągle nie najlepsza.
Tej czwartej płyty Closterkellera naprawdę warto niejeden raz wysłuchać‡, także ze względu na atmosferę, osobisty ton polskich tekstów.

Krzysztof Celiński

Wstecz