recenzja - Koncert '97 [Tylko Rock 7/1997]

Closterkeller
Koncert '97
Izabelin Studio/PolyGram Polska

Nie mam wątpliwości, że ta płyta to wspaniały prezent dla fanów Closterkellera. Także przypomnienie o oryginalności tej grupy w rodzimym kontekście. Jest tu zespół w dobrej formie i wielka dawka jego koncertowych produkcji (nagrania pochodzą z występów w końcu zeszłego roku i w początku obecnego). Kto nigdy nie był na koncercie Closterkellera, może dowiedzieć się, co Anja Orthodox mówi do swej publiczności i przekonać, że takie numery jak W moim kraju mają wspaniały odzew u widowni... Można też posłuchać, jak liderka grupy zabawia obecnych swą grą na gitarze (zapewniając, że już radzi sobie bez spoglądania na gryf).

To taki przekrój przez cały dorobek - rzecz ma swoją atmosferę, wciąga. Może nawet niektóre z utworów - jak choćby Dlaczego noszę broń - wypadają bardziej sugestywnie w wersji na żywo. Oczywiście nie obyło się bez pewnych korekt aranżacji, wynikających choćby z faktu, że studio to studio, a "live" to "live". Jeśli chodzi o najstarsze utwory, z debiutanckiego "Purple", to podeszli do nich niemal z pietyzmem... W I jeszcze raz do końca zachowali bardzo charakterystyczne, "klawesynowe" brzmienie podkładu. A w Jihad wkrada się już coś z gitarowej energii Closterkellera ostatnich lat, ale utwór ma klimat pierwotnej wersji. No i został ten wokalny, "orientalny" popis Anji na otwarcie...

Największą niespodzianką z tej płyty jest closterkellerowa wersja Heart Shaped Box (cover)Nirvany. Wyszło po prostu coś closterkellerowo-grunge'owego i, niestety, brzmiącego manierycznie, bez odpowiedniej werwy. Jest też w tym zestawie premierowa piosenka Closterkellera: Dwa dni (grafitowy). Właściwie też może zaskakiwać. Anja śpiewa tu z manierą Patti Smith, a i całość ma tego rodzaju klimat. Ale taką ekstrawagancję gotów jestem darować tak ekstrawaganckiej artystce i jej ekipie...

Wiesław Królikowski