recenzja - Cyan [Tylko Rock 1/1999]

Closterkeller
Cyan
Izabelin Studio/PolyGram

Closterkeller
Cyan
Izabelin Studio/PolyGram

Grupie Anji Orthodox ostatnio jakoś się nie wiedzie, ale swoje miejsce w historii naszego rocka ma już ona na pewno. A "Cyan" po prostu potwierdza klasę zespołu. Eklektyzm i oryginalność jego poczynań. Umiejętność łączenia różnych stylów muzycznych w jeden, własny. Anja śpiewa w charaketrystyczny dla siebie sposób, muzycy zabawiają się stosunkowo bogatą aranżacją, a idzie to w parze z bardzo dobrą produkcją studyjną (Władza). Chodzi o urozmaicone, ekspresyjne utwory. Takie, w których "dużo się dzieje" (Zmierzch bogów). Closterkeller z wdziękiem przerzuca kładki między różnymi odmianami rocka. Zdarza się, że w jednej piosence jest i refleks cold wave (dzięki Anji), i dawka rocka jakby z początku lat siedemdziesiątych (dzięki solówce gitarowej z wah wah), i coś z ducha współczesnego metalu - za sprawą produkcji (I już tylko noc). Grupa potrafi nawet w przekonujący sposób połączyć balladę, niezbyt odległą od piosenki aktorskiej, z heavymetalowymi riffami (Cisza w moim domu). Jeśli zaś o teksty Orthodox chodzi... I na tej płycie przypomina o swym zainteresowaniu naszym światkiem polityki, charakteryzuje po swojemu karierę Lecha Wałęsy (Zmierzch bogów). Ale najczęściej słuchamy bardzo kobiecych zwierzeń. Nie zabrakło - skażonej zazdrością - samotności: "i tak dobrze znam zapach mojej ciszy/znam do bólu jej dotyk zimnych rąk" (Cisza w moim domu). Chłodna, lecz pełna życia twórczość.

Wiesław Królikowski