wywiad - Malować od nowa [Tylko Rock 1999]

To, co robię, porównałabym do malowania obrazu. A gdy obraz jest skończony, nie ma sensu domalowywać jakichś nowych rzeczy. Dlatego wtedy po prostu wieszam go na ścianie... - tłumaczy mi Anja Orthodox, dlaczego zdecydowała już nie nagrywać nic więcej pod szyldem Closterkeller. Uważam, że zespół wspaniale "samospełnił się" na płycie "Graphite". Jest ona tym, do czego dążyłam przez jedenaście lat działalności Closterkellera.

Mimo wszystko decyzja zaskakująca. I nie dziwię się, że publiczność poczuła się zdezorientowana...A dla mnie dziwne, że często nawet ludzie z innych kapel nie mogą mnie zrozumieć. Więc już nie wiem co jest ich motywacją do grania. Tylko sława? Pieniądze? - podejmuje temat Anja. U mnie zawsze na pierwszym miejscu zawsze była sztuka. I naprawdę powody mojej decyzji są tylko artystyczne. Nie chcę marnować życia na powtarzaniu tego, co jest doprowadzone do szczytów... - dodaje.

Nie będzie już nowych (powtarzam jeszcze raz wyraźnie - nowych) numerów Closterkellera, ale koncerty będziemy jeszcze jakiś czas grać - uspokaja. I właśnie to dokładnie powiedziałam w Żarach, a nie, że to ostatni koncert. Nie cierpię jak ludzie słuchają dupą, nie uszami. Zresztą - uwaga! Wieści z ostatniej chwili: w Closterkellerze znowu pojawił się nowy basista (po Krzysiu Najmanie to już trzeci). Marcin Płuciennik z Łodzi zwany Puckiem... Marzy mi się trasa pożegnalna. Mam też podpisaną taką umowę z wydawcą, że może robić, co chce z naszym starym materiałem - wydawać "The Best Of..." i tak dalej.

A wracając do koncertów... Rozmawiam z Anją w końcu września i już wiadomo, że w październiku Closterkeller ma wystąpić dwa razy. W warszawskiej Proximie jako support Paradise Lost i w studiu radiowej "Trójki" (będzie to transmitowany na żywo koncert unplugged).

Nie mam jeszcze konkretnych planów - mówi mi na temat swej dalszej przyszłości Anja. - Wydaje mi się, że poprowadzę moje działania dwutorowo. Po pierwsze: moje solowe projekty - takie rzeczy, które mnie mocno kręcą, a są niekomercyjne, mroczne, smutno-piękne (i jeśli chodzi o ewentualną kontynuację Closterkellera, to będzie ona raczej w tym...) A po drugie: chcę założyć nowy zespół i zacząć od nowa "malować". Puścimy sobie muzykę tak, jak nam będzie wychodziła. Nie będzie już przecież ram Closterkellera...