wywiad - "Totalne Numery" [XL 1997]
W Krośnie publiczność nie zawiodła, humor dopisał wszystkim, choć sama Anja początkowo wydawała się lekko zdenerwowana. Ludzie pod sceną cały czas mnie rozpraszali, podawali mi ręce, patrzyłam na nich, bo chciałam wiedzieć, co się tam działo i wtedy? ulatywały mi teksty, po prostu? Płyta ma być totalnie ostra i dlatego graliśmy dziś prawie same totalne numery. Może to głupio zabrzmi, ale ja nie lubię płyt koncertowych i dlatego nie spieszyliśmy się z tym materiałem ? mówi Anja Orthodox. Płyta będzie obejmować materiał z pięciu albumów studyjnych. Każdy z nich trwa ponad godzinę, czyli, do licha, zawiera trochę numerów, z których trzeba coś wybrać na płytę koncertową. Wyobrażam sobie, co się będzie działo? Na pytanie, czy zespół bierze pod uwagę ?podrasowanie? materiału w studiu nagraniowym, Anja odpowiedziała: Gdyby wyszła żenada na skalę wszechświata, to może? Nie chcielibyśmy tego robić. Przede wszystkim dlatego, że mamy mało czasu zarezerwowanego na zgranie tego w studio. Jesteśmy zespołem jadącym na dość niskich budżetach, więc szkoda czasu na dogrywki. Zaprezentowali właściwie wszystko, co najlepsze w ich repertuarze. Nie pominęli żadnej płyty. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że utwory ze starszych albumów Zabijcie nas, Agnieszki nie będziemy grali przez co najmniej pięć lat ? zastrzegła się Anja, kiedy przyszła kolej na bisy. Zamiast ?wielkiego przeboju grupy Closterkeller? usłyszeliśmy Heart Shaped Box z albumu ?In Utero? Nirvany. Choć odśpiewany dość? niekonwencjonalnie, został odebrany entuzjastycznie. Wpadłam na pomysł, by skowerować ten kawałek, jak Boga kocham, jeszcze gdy żył Cobain. Kiedy usłyszałam go po raz pierwszy, oszalałam i stwierdziłam, że to dzieło absolutne. Powiedziałam chłopakom, że marzę, by zagrać taki numer i wtedy Cobain się zabił. Zaczęła się koniunktura na Nirvanę, raptem wszyscy zaczęli grać jej kawałki. Stwierdziłam, że nie chcę być jedną z wielu. Dlatego odczekaliśmy dwa lata i dopiero od niedawna gramy ten kawałek. Uwielbiam go, choć nigdy nie byłam fanką Nirvany. Na koncercie zespół po raz pierwszy zagrał nowy utwór, który w wersji studyjnej usłyszymy nie wcześniej, niż w grudniu, na nowym albumie Closterkellera. Choć niewykluczone, że ta piosenka będzie promowała album koncertowy. Myślę, że promowanie płyty nową kompozycją ma sens. Zrobimy nakładki w studio (drugie głosy, drugie gitary) i będzie to utwór w połowie koncertowy ? w połowie studyjny. Będzie nosił tytuł Dwa dni (grafitowy), czyli nowy kolor, choć nie wiem, czy będzie to kolor kolejnego longplaya. Ten nowy numer jest taki? śliczno-lekki. Opowiada o czekaniu osoby tak niecierpliwej jak ja ? ten tekst opowiada o mnie. W moim życiu jest tak, że nie mogę, po prostu nie potrafię czekać. Muszę mieć wszystko od razu, bo inaczej oczekiwanie i niecierpliwość wypalają ze mnie całe pragnienie. Tekst mówi o mężczyźnie, który każe mi na siebie czekać. Nie daje znaku przez dwa dni? Przez całe dwa, długie dni! Te dni są dla mnie całą wiecznością, zaczynam wariować i nagle czuję, że zaczynają pękać mury świątyni, w której na niego czekam, w której jest bogiem. Mimo kilku niemiłych akcentów (niesprawny mikrofon, sprzężenia) Anja była bardzo zadowolona z koncertu, na którym wystąpiła nie tylko w roli wokalistki, ale także grała na instrumentach klawiszowych w momencie, gdy klawiszowiec ?przesiadł się? na drugą gitarę. Wrażenie zrobiła na niej przede wszystkim publiczność, która wyryła się w jej pamięci jako ta, co pięknie odśpiewała zespołowi ?Sto lat?. Na trzeciego bisa Anja zaśpiewała a apella fragment ?Piejo kury, piejo?. Magda Waniek |



