"Mega mocny i... tajemniczy" [Sinfonia.pl 14.04.2009]

W związku ze zmianami personalnymi w Closterkeller oraz w oczekiwaniu na nowy materiał grupy, wzięliśmy na spytki perkusistę Janusza Jastrzębowskiego. Janusz bębni w Closterkeller od trzech lat i choć jeszcze nie mieliśmy okazji słyszeć go na studyjnym wydawnictwie, to mogliśmy oglądać go ostatnio i słuchać na Przystanku Woodstock 2008, a także na trasie Abracadabra Gothic Tour 2008. Wcześniej współtworzył m.in. Neolithic, Carnal, Space Avenue, Via Alia. Zapraszamy więc na krótki wywiad z Januszem Jastrzębowskim.

MS: Jako perkusista najbardziej znanego polskiego zespołu gotyckiego może powiesz nam jak to jest z tym gotykiem? Moda na mgłę, noc i łzy chyba powoli przemija?

JJ: Tak sobie myślę czy aby na pewno Closterkeller jest zespołem „czystogotyckim”… Moim zdaniem to mocne, rockowe, a czasami wręcz metalowe granie połączone ze dużą dawką emocji i klimatu. Nasze najnowsze koncertowe DVD z Przystanku Woodstock 2008 jest chyba najlepszym dowodem na to, że to właśnie jest taki zespół, mocny i energetyczny. Nie uważam żeby mody i trendy miały wpływ na Closterkeller, a mgła, noc i łzy zawsze znajdą swoich odbiorców.


MS: Jak doszło do Twojej współpracy z Closterkeller?

JJ: To zabawne, ale z tzw. castingu. Dowiedziałem się któregoś dnia, że Closter szuka perkusisty i będą przesłuchania. Ja mocno siedzę w progresywnych klimatach, ale długo się nie zastanawiałem. Pamiętam, że to była chyba środa, a w piątek były przesłuchania. Pojawiłem się bez żadnego przygotowania, zagraliśmy razem i wybór padł na mnie, a było chyba jeszcze czterech lub trzech chętnych. W tym roku we wrześniu będą już 3 lata jak gramy razem. W 1988 roku byłem w Jarocinie, kiedy Closterkeller został zwycięzcą festiwalu, a teraz gramy razem… Nigdy nie mów nigdy, wszystko jest możliwe…

MS: Jaka jest pozycja perkusisty w zespole? Pytam o to, bo zastanawiam się czy skarżenie się o to, że zwykle masz najmniej zdjęć ma jakieś drugie dno?

JJ: Z tymi zdjęciami to jest tak, że ja je zbieram do archiwum i często są koncerty, z których nic nie mogę dla siebie znaleźć. Wiadomo, że bębny prawie zawsze stoją z tyłu sceny i pewnie z tego to wynika. Bębny w rockowym bandzie razem z basem to jest motor napędowy, sekcja jest fundamentem, nadaje MOCY, jak nie ma porządnej sekcji rytmicznej to nie ma co marzyć, że zespół dobrze zabrzmi. Z drugiej strony perkusiści bywają też liderami zespołów, więc nie ma zasady. Ja staram się by było jak najwięcej tzw. groove i feelingu bo to dwie rzeczy na które kładę największy nacisk w swojej grze.

MS: W Polsce ciężko chyba wyżyć z muzyki? Zajmujesz się czymś poza bębnieniem?

JJ: Tak, pracuję, lubię pracować, po drugie mam rodzinę, zobowiązania finansowe, nie mogę sobie pozwolić na brak płynności finansowej. Praca jest mi potrzebna, nie gramy po 10 koncertów w m-cu za 100 tys. złotych od sztuki . To nie ten gatunek, trochę to skomplikowane, ale tak jest.

MS: Czy uważasz, że powodem do dumy jest to, że mówią o muzyku, lecz nie w kontekście muzyki, lecz np. życia prywatnego lub medialnych akcji wokół niego?

JJ: Od zawsze szum medialny pomaga co poniektórym być wyżej niż na to zasługują, mnie to nie obchodzi. Dla mnie żenujące jest to, kiedy rzeczywiście „artystę” X znamy bardziej z jakiegoś telewizyjnego show, plotkarskiego portalu czy jego niby kontrowersyjnego życia niż z jego twórczości. Media same napędzają ten rynek, mi opadają ręce jak słyszę o rzekomych „gwiazdach” występujących w miałkich telewizyjnych programach. No i jeszcze jedno: gwiazdą to dla mnie jest np. Michael Jackson, a nie jakiś aktor, który zagrał dwa epizody w serialu. Jeśli ktoś ma ochotę na taki styl życia to jego problem. Z drugiej strony media mogą bardzo pomóc przy promocji itd. Internet jest tak potężnym środkiem przekazu i źródłem wiadomości, sam kontaktuję się ze światem głównie za pomocą Internetu i jestem wielkim miłośnikiem tej formy.

MS: Może zdradzisz nam, na jakim etapie są prace nad nowym materiałem Closterkeller? Sporo czasu już minęło, skład jest znacznie mocniejszy od tego, jaki nagrywał „Nero”, czego więc możemy się spodziewać po nowym albumie?

JJ: No tak… skład jest MEGA MOCNY, nie żebym sobie tu przypisywał jakieś szczególne zasługi, ale naprawdę ten skład jest konkretny nie umniejszając nic kolegom z poprzednich lat. Mamy jakieś plany, sporo nowego materiału, ale nie mogę na razie nic konkretnego powiedzieć. Póki co, bardzo cieszymy się z koncertowego DVD i szczerze mogę polecić to wydawnictwo, z którego ja jestem dumny. Zapraszam też na nasze koncerty, po których nie będziecie już tymi samymi ludźmi…

MS: Serdecznie dziękuję za wywiad i życzę powodzenia oczekując jednocześnie nowego wydawnictwa.


Rozmawiała: MagdaLena Stasiczek
tekst pochodzi ze strony www.sinfonia.pl

Wstecz