Kower story. Z dzieciątkiem [Teraz Rock 10/2008]
Mimo sesji, pomysł na okładkę nie spodobał się wydawcy płyty. Zaczęły się dyskusje. "Tak nie może być". Awanturowałam się strasznie. Ktoś tam wymyślił, że to musi być litera "V". Że Violet, ale i Victoria - Zwycięstwo, bo udała się reaktywacja zespołu. Stanęło na tym, że fotografia z dzieciątkiem powędruje na tył, a z przodu będzie moje zdjęcie, z ręką ułożoną w literę "V". A z niej jakieś tam lilie miały wychodzić. Zrobili mi zdjęcia znów. Poszłam do domu, z przekonaniem, że owo "V" z tej dłoni to też jest jakiś pomysł. Trudno. W dzień premiery przychodzę do firmy, a oni mi mówią: "Anka, jest super, tu masz ulotki reklamujące płytę". Zobaczyłem te okropne osty i zółty motyw jak jakiś znicz nagrobny - i myślałam, że to jest tylko taki dupny motyw na samej reklamie. A oni: "Nie! To jest okładka, jaka cudowna!". Myślałam, że na zawał padnę. "Przecież to chyba jakieś jaja!? Nie wierzę, aby taki koszmar mógł dziać się naprawdę!". No to dali mi samą nową kasetę do ręki. Jezuuu... Zrobiłam potworną zadymę. Cholerny, klasyczny przykład arogancji i olewania artystów przez ludzi uważających się za "fachowców". Próbując ratować sytuację, A nja wymusiła jednak pewną zmianę koncepcji chociaż na okładce płyty CD, która ukazywała się nieco później niż kaseta. Tam ten projekt poszedł na czarnym tle w zmniejszonym kwadraciku dzięki czemu jest trochę lepiej. Ja jednak zawsze wiedziałam, że kiedyś się zemszczę. I powiem całą prawdę o tej okładce. Co niniejszym czynię. Od tej pory sama przynoszę już gotowy projekt okładek do firm. W książeczce płyty zanalzły się także zaskakujące zdjęcia muzyków Closterkellera jako małych dzieci. Kiedyś wpadło mi w ręce to zdjęcie Najmana (Krzysztof, basista, ojciec Adama - przyp. mk). Przyniosłam na próbę i chłopaki turlali się ze śmiechu. Powiedziałam: "Skoro na okładce będę ja z dzieciątkiem, to dajcie do środka swoje zdjęcia z dzieciństwa. Nie podpiszemy ich, a ludzie będą sobie zgadywali, kto jest kto". Zdjęcie Anji z synem Adamem trafiło na rewers okładki. Samą sesję zdjęciową wokalistka także wspomina jako traumatyczną. Zrobienie tego zdjęcia trwało bardzo długo i przypłaciłam to totalną masakrą mojego mlekodoju. Adaś miał wtedy trzy miesiące i dziecko w tym wieku ma silny odruch ssania. Miałam taką minę, że śmiali się ze mnie, że jestem Matka Boska Boleściwa. Nazwa Closterkeller zazwyczaj pisana jest charakterystyczną czcionką. Anja podkreśla jednak: Closterkeller nie ma jednego, konkretnego logo. Zawsze tylko mówię: "to ma być jakaś fajna gotycka czcionka". I właściwie na każdej płycie ta czcionka jest trochę inne. Pomysł na gotyk zrodził się przy okazji okładki pierwszej płyty zespołu "Purple". Grafi, który ją robił, dał akurat taką czcionkę. I po prostu uznałam, że to jest ładne i tak zostało. Michał Kirmuć |
