wywiad - "The best of" [Brum 12/1995]

Brum 12/1995
Po długich bojach z samą sobą wybrałam ścisłą czołowkę swoich ulubionych numerów, ale jest ich 14!
I za Chiny Ludowe już żadnego nie wykreślę. Jak się nagrało 4 i pół płyty, a nastepna jest już gotowa to chyba normalne, że tych ukochanych jest tak dużo.

Violette
Zdaniem 90% ludzi to nasz absolutny klasyk i najlepszy numer. I chyba to prawda, jest bardzo szlachetny i piękny, ma w sobie tyle poezji i klimatu... Pod względem siły wyrazu jest kwintesencją tego, co chcielibyśmy uzyskac tworzac muzykę, nieważne czadową czy spokojną. Wiele kapel ma kompleks swojego największego hitu, my wyluzowaliśmy w tej kwestii, my mamy... "Kompleks Violetty".

Dwa oblicza Ewy
Mój ulubiony utwór z płyty "Violet". Chyba najlepszy wokal, jaki w życiu wykonałam, trudna linia, na max pogibana. Partia każdego instrumentu jest wg mnie zajebista, numer zrobiony z totalnym wyczuciem i odjazdem, bardzo dobre połączenie muzyki z tym potwornym tekstem. Nie wiem skąd wzięła mi się ta koszmarna wizja. Przecież byłam wtedy w zaawansowanej ciąży, niby powinnam pisac o misiach czy kwiatuszkach, a tu taka rzeźnia.

Tu nie ma nic
Lubię go za ten specyficzny, oniryczny klimat i tekst - jeden z moich najważniejszych. Znalazłam się wtedy na jakimś życiowym i siedziałam tak sama, zapłakana, myśląc o tym wszystkim i jak zwykle zwierzając się kartce papieru.
Układ utworu miał byc taki jak wąż co połknął słonia w "Małym Księciu" i jest...

Jeszcze raz do końca
Jeden z takich klasyków Closterkellera. Najlepszy z pierwszej płyty. Ma ciekawą konstrukcję, potężny odlot i ciężar gatunkowy. To jakiś cud, że tak słaby, początkujący zespół, jakim wtedy byliśmy skomponował taki numer. Tekst jest jednym z moich najlepszych - o tym, jak daleko można byc od siebie, będąc najbliżej.

Taniec na linie
Miał długie, czarne włosy, niebieskie oczy i świetnie grał na perkusji. Wracał i odchodził, a ja totalnie i bez zastrzeżeń kochałam, nie chcąc nic w zamian. Rozbijał mi każdy mój kolejny związek (dopiero z Najmanem się nie udało), ale do dziś mam w sobie mnóstwo ciepła dla tego faceta. Dlatego tak lubię ten numer. Powstał na kanwie wokalizy - chórku do innego utworu.

Jeszcze jeden dzień i Epitafium
To są moje chyba najbardziej osobiste i dramatyczne teksty. Połączyłam je w jedno, bo tego samego dotyczą - najgorszego okresu w moim życiu, gdy byłam zabawka w rękach niedojrzałego osobnika, który znudził się żoną. Przełamał wszystkie moje opory dotyczące tej "kwestii", zaniósł na szczyt i... stchórzył przed samym sobą. A ja zostałam. Pół roku ciężkiej depresji zaowocowało wielką ilością wierszy, z których do dzisiaj korzystam (chociaz do tego się przydał) ale gdyby można było cofnąc czas to nigdy... Oryginalne Epitafium zaczyna się: "Moja miłośc utopiona w gównie...".
Jeszcze jeden dzień jest też jednym z najlepszych aranżacyjnie i muzycznie utworów Closterkellera, uwielbiam zwłaszcza te smyki i solo Ochaja.

Spokój
To takie drugie Babeluu, ale lepsze i z dodanym wątkiem tekstowym "kombatanckim" obok kołysankowego. Śliczne gitary, jak stara, koronkowa serwetka w tym charakterystycznym, niepodrabialnym klimacie Ochaja - fantastycznego gitarzysty, który niestety nagrał z nami tylko jedną płytę ("Blue") bo wkrótce nastąpiło potężne starcie naszych wybujałych osobowości i on odszedł... niestety.

Agnieszka
Do kapeli dołaczył nowy gitarzysta - Paweł i już na pierwszej próbie zapytany czy komponuje, skromnie powiedział: "trochę tak...". I zagrał taki numer, że szczęki nam zgodnie opadły. Aż się ałam napisac tekst, w końcu Michał podsunął mi pomysł... horroru.

Dla jej siostry
Mój ulubiony ze "Scarlet". Lubię takie aranże, zmienne metrum. smyki i takie schorowane sola na gitarze a także ten styl śpiewania. Tekst jest impresją o dalszym życiu dziewczynki, na oczach której ojciec zgwałcił i zatłukł na śmierc jej trzyletnią siostrzyczkę. Przeczytałam o tym kiedyś w gazecie. Po prostu chodziłam chora przez miesiąc, a na koncertach bywa, że ściska mi gardło.

Purple
Kwintesencja wczesnego Closterkellera. Czyste "cold wave" muzycznie i tekstowo. Zamykasz oczy i jesteś w wielkiej gotyckiej katedrze.Tym numerem rozpoczęliśmy "karierę".

A ona, ona
"A ona powraca wciąż taka sama..." to jest o śmierci. Mój znajomy popełnił samobójstwo, jeden z najlepszych ludzi na świecie. Czasem na koncertach czuję, że jest obok i słucha tego numeru. Otacza mnie wtedy taką niezwykła, dobrą aurą.
Ten utwór jest taki, jakie ja najbardziej lubię - ciężki i bardzo klimatyczny. Uważam, że my najlepiej wypadamy w takich utworach.

Dlaczego noszę broń
Ja po prostu dostaję paranoi na punkcie tego, co się teraz dzieje na ulicach. Budzi się we mnie faszysta... to menelstwo wyłapałabym jak psy i wywiozła gdzieś do rezerwatu i niech się tam wytłuką nawzajem. Jestem zwolenniczką zaostrzenia kodeksu karnego i kary śmierci. To tyle na ten temat. Muzycznie jest extra, trans połączony z potężnym czadem,
bardzo dobra solówka Pawła.

To on - znowu następny
Pierwszy nasz taki bardziej rockowy, niż falowy numer, z riffem. Panowie napili się pod moją nieobecności i skomponowali go. Świetnie jedzie, ma w sobie taką niesamowitą energię. Na początku nazwaliśmy go "Nietypowy", a potem napisałam słowa. Swego czasu lubiłam bardzo jednonocne przygody i kiedyś, po koncercie w Szczecinie, gdy byłam z takim rozrywkowym facetem, pojawiły się myśli, że teraz jest super, a jutro jade dalej i znowu w moją samotnośc wkroczy ktoś, ale już inny, w kim zakocham się na kilka godzin. Bardzo rusza mnie ten tekst.

Cyan
To nowy utwór. Coś takiego pomiędzy Agnieszką a Grzechem, czyli DÓŁ. Ma bardzo depresyjny nastrój. Płynie jak czarna rzeka, ale taka z lekka zaprawiona metalem. Tekst opowiada o staczaniu się na dno za kimś ukochanym.

Wstecz