Jaja - felieton [Teraz Rock 9/2006]

Felieton z serii "Łobi Jabi"

Tak się zastanawiam czasem nad tym, czy istnieje jakaś granica robienia sobie z ludzi jaj przez kolesi animujących show business w Polsce. Przeciez nawet kretyn ma jakiś próg swego kretyństwa, poza którym zauważy, że ktoś nim manewruje. Czy może się mylę?

Obserwując rynek muzyki popularnej i lansowanej w naszym kraju, a
także mając pewne rozeznanie w temacie "od wewnątrz", w pewnym momencie spasowałam i odpuściłam sobie dalsze śledzenie, co też na tym poletku się dzieje. Bo to, że liczą się znajomości, układy, snobizmy i pieniądze, to wiadomo nie od dziś i prawda ta przestała mnie już dawno emocjonować. Ból, jaki sprawia to, że w tym wszystkim sztuka jest gdzieś na dalekiej pozycji, łagodzi świadomośc tego, że artyści mający rzadką umiejętność tworzenia prawdziwej sztuki ISTNIEJĄ. Wiem to, bo miewam kontakty z różnymi wykonawcami i zespołami, a przede wszystkim używam intensywnie Internetu, gdzie miejsce dla Sztuki jest o wiele większe niż w Realu. No i ostatnio zaczęłam zastanawiać się czy aby ten Real nie zamienia sie w jakiś kompletnie chory sen. Oszalałam, gdy obejrzałam w TV dwa ostatnie festiwale muzyczne dla społeczeństwa.

RATUNKUUU! Nieee! Kurka... to niemozliwe! - szeptałam bezgłośnie zbielałymi usty w stronę odbiornika TV. A tam występowały podmioty wykonawcze, które ponoć maja zapewnić zachwyt i rozrywkę masom w naszym kraju. O ludzie! Przecież to muszą być jakies jaja... Aż po raz pierwszy od lat naprawdę zasiadłam przed TV i oglądałam od początku do końca to widowisko, które przekroczyło prób zwykłej żenady i zaczęło mnie już naprawdę dziko pasjonować. Sami wykonawcy to młodzi ludzie, nawet zdolni i poprawnie wykształceni muzycznie (aczkolwiek dokładnie w tym samym pop-jazzowym, nudnym kierunku). Ale ta muzyka! O ranyyy...

Jest taki maksymalny film pt. "Wyścig szczurów", w którym zblazowani i znudzeni milionerzy zakładają się o najardziej idiotyczne rzeczy, aby jakoś urozmaicić monotonię swej egzystencji. Może to jakas taka brygada wywaliła mnóstwo kasy i zrobili tajny konkurs na najnudniejszą i najmniej oryginalną piosenkę? No bo naprawdę nie widze innego powodu, dla któego takie kpiny jak te festiwale mają miejsce. Gdy występował trzeci z kolei bezbarwny boysband, towarzyszący mi w pokoju kolega zupełnie serio zagroził, ze jak nie wyłącze odbiornika, to on absolutnie i na pewno rzuci pawia... Po czym wybiegł do drugiego pokoju, padł na łożko i kwilił z poduszką na głowie. Najfajniej nam było, gdy okazało się, że jeden z boysbandów wygrał! Podobno telewidzowie na nich głosowali. Hy, hy! Rany, jaki ten świat jest piękny i wesoły!

Cholera - a może to trzeba mieć naprawdę wielki talent, żeby coś aż tak nijakiego stworzyć jak ta magma teraz? Potem firmy płaczą, że się płyty nie sprzedają... A kto takie coś kupi? A może chodzi o to, zeby naród nie pił wódki, bo po takim czyms to już się nawet flaszki odechciewa? Choć ja jednak najbardziej skłaniam się ku koncepcji z milionerami, skoro wiadomo, ze tym biznesem rządzi KASA.

ANJA ORTHODOX

Wstecz