Rozważania na czerwonym świetle - felieton [Teraz Rock 7/2006]

Felieton z serii "Łobi Jabi"

Muzyki słucham prawie wyłącznie wtedy, kiedy jadę samochodem. Na ogół z płyt, ale bywa, że i z radia. Tylko wówczas mam okazję usłyszeć coś, czego z własnej woli bym do odtwarzacza nie wrzuciła. I tak własnie niedawno było. Moje uszy zaatakowała jakaś punkowa piosenka, w której wokalista i wokalistka na zmianę wykrzykiwali swój sprzeciw wobec nieomal wszystkiego i wszystkich. Mnóstwo w tym było czadu, zaangazowania, ale i równie wiele bezradności. Zamyśliłam się... Przeciez kiedyś byłam taka sama. Też się tak darłam i protestowałam. I co? Gdzie to zniknęło? Za Chiny już bym tak nie chciała śpiewać, a wygłaszanie takich tyrad żenowałoby mnie samą. Ale przecież znam siebie, wiem co myślę i bynajmniej nie spokorniałam w duszy. No - w życiu! Zamyśliłam się jeszcze bardziej... Faktycznie - miotam się o wiele mniej. Czyżbym coś przeoczyła? A tak samą siebie obserwuję i plinuję.

Po proustowsku rozpoczęłam rozkład własnej duszy na części. Każdą oglądałam z bliska i pod światło. Moduł buntu odnalazłam jak najbardziej konkretny i całkiem spory. Przedmuchałam i wczyściłam, po czym poskładałam wszystko z powrotem i patrzyłam, jak działa. I już wiem. Bynajmniej - nic mi nie ubyło! Tylko ja teraz swoje wszelkie bunty realizuję BEZPIEKLENIOWO. Jako całkowicie już dorosły człowiek, już nie musze wściekać się i kłócić z rodzicami czy kimś tam innym. Po prostu ja milcząco ROBIĘ SWOJE. Nonszalancko i bezczelnie niekiedy. Mam większą swobodę manewru niż taki młody człowiek. Płacę podatki i jestem pełnoprawnym obywatelem tego kraju. Sama decyduję o swoim zyciu i je układam. Jem, piję i mieszkam za swoje. Do mnie nie powiedzą: Zamilcz gówniaro. Gdy stanie przede mną drzewo, to zamiast je ścinać, obchodzę je i zostawiam z tyłu. Pojawi się mur - przeskoczę. Jak i tego się nie da - to wyjmę armatę i go centralnie rozwalę. A jak mur jest niezniszczalny? To poszukam innej drogi. Bo po co kłócić się z murem? Są, niestety, momenty, w których nawet największy wrzask niczego nie zmieni. Zamiast tracić energię bez sensu, wolę skanalizować ją w innym kierunku lub też magazynować na później. Czasem lepiej nie od razu odkryć karty, aby w lepszej sytuacji móc znienacka przybombić. A tego opanowania "młodym gniewnym" brakuje. I tym się różni myślenie dojrzałe od młodzieńczego. Siła spokoju. Wielka siła. Jakże często niedoceniania. Nie, nie żal mi mojego młodzieńczego buntu. Wolę być dorosła i naprawdę niezależna. I nie musieć tego nikomu udowadniać i wykrzykiwać.

Już ostatnie światła i koniec korka, w którym stałam. Cholerny pierdoła przede mną miał jeszcze żółte, a już się zatrzymał! Mląc przekleństwa minęłam go z prawej i przejechałam. Już na czerwonym. A co! Nie będą mi dyktowac jak mam jeździć! Pokazałam wszystkich, że mam w sobie bunt, no future i p... system. Zwłaszcza policji pokazałam. Tej, co jej tam nie było. Hy, hy...

ANJA ORTHODOX

Wstecz