Światy równoległe - felieton [Teraz Rock 10/2005]

Felieton z serii "Łobi Jabi"

Jeżeli czytam coś innego niż pisma komputerowe, to jest to zazwyczaj literatura science-fiction. Jedną z najciekawszych, alternatywnych hipotez konstrukcji rzeczywistości jest koncepcja "światów równoległych". Wizja ogromnej czy wręcz nieskończonej liczby jednocześnie współistniejących rzeczywistości, całkowicie od siebie rozdzielnych. W powieściach za to przenikających się w jakiś tam sposób. Teoria nie do sprawdzenia, więc też nie do obalenia. Niesamowita i ciekawa. A ja tak sobie myślę, że po co tak daleko szukać? Przecież cały czas doświadczamy tego na jawie!

A) Moja koleżanka obejrzała hinduski film Czasem słońce czasem deszcz i odjechała. Stała się fanką produkcji bollywoodzkich a wraz z nią - całkiem spore grono znajomych. Dla mnie - fanki SF, thrillerów i horrorów jest to totalna egzotyka i kosmos. Więc śmiejemy się z siebie nawzajem na okrągło.

B) Słucham muzy ciężkiej i mrocznej - gotyku, ewentualnie bardzo czarnego metalu. W tym znajduję piękno i przy tym umieram tonąc w szczęściu. Tymczasem ... poszłam kiedyś do koleżanki, gdzie jej siostra z wypiekami na twarzy wciągnęła mnie do pokoju, chcąc podzielić się ze mną nowo odkrytą muzyką, utworem, przy którym płacze ze wzruszenia od kilku dni. Cholerka ... To było regularne, twarde disco polo.

C) Będąc jeszcze małolatką, kochałam chłopaka. On był gejem, ale "chodził" ze mną i to całkiem konkretnie. Nie wiem czemu, może coś mu się pomyliło. Chodziłam z nim na te ich męskie imprezy, robiłam kanapki i herbatkę i słuchałam, słuchałam ... Miałam wrażenie, że mężczyzn heteroseksualnych jest może 20 procent populacji. Rozstałam się z nim potem i nagle znalazłam się znowu w innym świecie, gdzie dla odmiany Panowie lubili Panie.

D) Przez pewien czas błąkałam się w "środowiskach polityki". A tam jak bicie wielkiego serca, rytm świata wyznaczają wybory! Słońcem jest polityczna "wierchuszka" a oni planetami, których głównym celem jest wybić inne z orbity i przysunąć się bliżej do ciepełka. Reszta jest błaha i nieważna. Podobnie wygląda mój syn wtopiony po czubek głowy w strategiczną grę komputerową.

Podobne przykłady mogłabym mnożyć w nieskończoność. A czemu to piszę? Bo tak sobie myślę - gdy jakośtam gdzieśtam cośtam nam nie wyjdzie, to zawsze jeszcze można po prostu ZMIENIĆ ŚWIAT. Po prostu przejść do równoległego zamiast dołować się w obecnym. Zmienić otoczenie, zainteresować się czymś do tej pory nieznanym. Otworzyć po prostu oczy. I umysł.

ANJA ORTHODOX

Wstecz