CYAN - pierwsze wydanie
Jestem bardzo zadowolona z tego materiału. Pod pewnymi względami podeszliśmy inaczej do jej nagrania. Przede wszystkim zawzięliśmy się ambicjonalnie, by wreszcie nagrac krótką płytę. Udało się nam zmieścic na niej tylko 12 piosenek. Byc może inne zespoły mają zupełnie inne problemy, ale naszym bólem zawsze było to, że robiliśmy ponad 80 minut materiału i nie mieściło się to na płycie CD. Było to spowodowane naszą płodnością, sporą ilością pomysłów oraz długością poszczególnych utworów. Wszystkie piosenki są zaspiewane w języku polskim. Stylowo "Cyan" jest bardziej zawężony. Na "Scarlecie" były piosenki bardzo różnorodne: zarówno metalowe jak i ewidentnie pościelowe. Na naszej nowe płycie wszystko trzyma się "bliżej siebie". Porównując do któregokolwiek z naszych wydawnictw "Cyan" oscyluje w okolicach "Violetu". Utwory sa ładne. Zawsze staramy się, by znalazła się w nich pewna dawka piękna. Jest to taka muzyka rockowa w tonacji mol. Na "Cyanie" znajduje się więcej utworów rockowych w szybkim tempie. Są również dwie ładne, romantyczne ballady oraz dwa mocno rozbudowane utwory: "Cisza w jej domu" oraz tytułowy "Cyan". Ciężkie gatunkowo, zostawiające wrażenie dłużej niz na chwilę. Wymysliłam też, że trzeba wnieśc trochę delikatnego powiewu tego, co się obecnie gra ns świecie. To nie jest pogoń za moda lecz taki znak czasów. Podczas nagrywania tej płyty muzycy wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. Jest to najlepsza płyta Pawła Pieczyńskiego, który nagrał bardzo piękne gitary. Pawłoś (perkusja) gra po swojemu: prosto i konkretnie. Kilka bardzo pięknych momentów nagrał na basie Krzysiek. Na ogół gitara basowa nie służy do tego by grac łądne rzeczy. Jemu się to udało. Z klawiszami mieliśmy dośc poważny problem. Oprócz Darka Borala (naszego byłego klawiszowca), który nagrał dwie piosenki na płycie grał piosenki, na płycie grał Maciek Możdżeń z zepsołu Hedone. Użyczył nam trochę swojego industrialnego polotu. Będzie to taka delikatna zmiana w brzmieniu Closterkellera. "Cyan" to płyta, która jest bardziej "przewietrzona" - lżejsza, aczkolwiek z mocniejszymi momentami. Przy jej nagrywaniu okazało się ,ze sa rewelacyjne, wręcz zabijające soundy. Nasza piąta płyta długogrająca to przede wszystkim spokojny klimat w studio. Nie ma już w nas takiego amoku, jak kiedyś przy pierwszej, drugiej produkcji.Weszliśmy do studia, gdzie wiemy co mamy robic i co chcemy osiągnąc. Muzycy zdecydowanie stali się profesjonalistami, natomiast ja nagrywałam tę płytę w stanie wyjątkowej depresji. Przemęczenie, zniechęcenie to efekt między innymi tego, że od kilku lat nie miałam wakacji. Zaszły we mnie jakieś niepokojące zmiany. Podziwiam muzyków, że ze mną wytrzymują. Średnio co trzy próby rozwiązywałam zespół. Zwracałam się do kilku osób z prośbą o pomoc. Pomógł mi mój przyjaciel Zbyszek Bieniak, kilka rad dała Edyta Bartosiewicz. Mam nadzieję, że nie będzie tego słychac na nowej płycie. W związku z tym myślę, ze tym razem będzie to płyta zespołu, a nie moja. "Cyan" to kolor. Kolor trujący i trochę dwuznaczny. Ta trucizna, która się wdała to właśnie cyjan. W pierwszej chwili myślałam, że to zespół jest zarażony. Później okazało się, że to tylko ja. Płytę zrealizował Staszek Bokowy. Jest to realizator, którego bardzo lubię. Co prawda Closterkeller nigdy z nim nie nagrywał, ale ja z innymi swoimi formacjami miałam tę niewątpliwą przyjemnośc. PolyNews, marzec 1996 Dla mnie to płyta kosmiczna. Przestrzenna, rozmarzona, ulotna. Końcówka flirtu z metalem... Brum, maj 1997 Tu już miałam bardzo sprecyzowane pomysły przed nagraniem. Chciałam, żeby płyta była trochę jadowita. I była taka wytyczna, żeby odjechać od metalu w stronę bardziej zakręconą. Wtedy byłam świeżo porażona "Pandemonium" Killing Joke... Tutaj też zaczęły się moje przymiarki do komputerów muzycznych - takie "fiuki" to moje... I jest to chyba pierwsza polska płyta, która ma ścieżkę multimedialną. Teraz Rock, grudzień 2003 Jeszcze nie wiem, co mam myśleć o naszej najnowszej płycie. Wiem, że potwornie mnie zmęczyła... Taka "Władza" miała z siedem różnych wersji. A w czasie nagrywania wynikła polka nie z tej planety, bo nagle okazało się, że nie mamy klawiszowca. Miał grać Igor Czerniawski, ale rozmawiając z nim zorientowałam się, że ma jazdę w zupełnie inną stronę. Podziękowaliśmy sobie. Maciek Możdżeń pojawił się, ale tuż przed nagraniem okazało się, że nie przygotował wszystkiego... Zaczęliśmy szukać w panice, ściągnęliśmy Michała Rollingera, sami graliśmy, był klimat radosnej twórczości - momentami okazywało się to bardzo fajne. Ułożyliśmy dużo fajnych efektów. Na przykład w "Klepsydrze" ten przester gitarowy jest z klawiszy... W tym numerze tak piłowałam mordę, że mało nie skonałam. Paweł akurat był przy tym i potem mi powiedział: "Kobieto, jak ty ryczysz. To jest enerdowski thrash". To nagrałam drugą wersję, w której mniej ryczałam. Ale przy zgraniu od razu okazało się, która była lepsza... Staraliśmy się tym razem zrobić płytę trochę inną. Żeby nowa jakość się pojawiła. Do tej płyty mam lepszy stosunek. Szczególnie jeden numer mnie rozwala: "Cisza w jej domu". Zawszę najbardziej lubię te nasze "doły". Tylko Rock, czerwiec 1996 |







