SCARLET - pierwsze wydanie
Główni kompozytorzy, Krzysiek i Paweł, nasłuchali się nowoczesnego - jak na tamte czasy - amerykańskiego rocka i przyczadzili... Ale właśnie od "Scarlet" zaczęło się moje świadome kształtowanie ogólnego wyrazu płyty. I gdy zrobiliśmy przed płyta demo i go posłuchaliśmy - stwierdziłam: najlepiej nam wychodzą czadowe kawałki, wiec idziemy w tę stronę. I podorabialiśmy. I powstała wyjątkowo mocna płyta Closterkellera. Gdy wyszła, okazało się, że jednak średnio ją lubię - dla mnie zawsze najważniejszy był smutek, mrok. Piosenki, które wybrałam: "Dla jej siostry", "A ona, ona" Teraz Rock, grudzień 2003 Chłopaki dostali odjazdu na czady: PANTERA, RAGE AGAINST THE MACHINE... To wina Krzyśka - on jest takim zakamuflowanym metalem. Ciągle mi tu w domu jakieś SLAYERY i SEPULTURY puszcza. I właśnie wynikiem tych odjazdów jest SCARLET - płyta o myśli zdecydowanie metalowej. Brum, maj 1997 Do "VIOLET" od razu byłam bardzo przekonana. Gorzej było ze "SCARLET"... Nie miałam serca do tej płyty. Ale widziałam, że zespół był maksymalnie podrajcowany. Szaleli ze szczęścia: czad, czad... Zresztą ja też odpowiadam za to, że płyta jest tak czadowa. Zawsze określam jakiś ogólny kształt materiału. Mam jakąś wizję. I gdy przy okazji demo zauważyłam, że dużo lepsze są te czadowe kawałki, to zdecydowałam, żeby tak już zostało. Może nie do całej płytki brak mi serca, bo są utwory - jak "Dla jej siostry" - które budziły (i budzą) moje duże emocje. Jest też taki numer "Tak się boję bólu", mało klosterkellerowski, ale to moja kompozycja. Tylko Rock, czerwiec 1996 Uważam, że "Scarlet" jest bardzo profesjonalna, dobrze zgrana, dobrze ułożona i ma bardzo ładną okładkę. Ale mam również zastrzeżenia - skopany jest wokal, w wielu momentach jest po prostu za cicho - ale to są kwestie czysto techniczne. Z tego jestem bardzo niezadowolona. Gdyby wokal był nagrany głośniej, dla normalnego słuchacza efekt byłby taki, że ja lepiej śpiewam. Troszkę mi żal, że nie ma więcej takich wokaliz jak w "Owocach wschodu" ale sądzę, że trzeba zejśc na dno, żeby się od niego odbic... co jeszcze... klawisze zostały potraktowane po macoszemu i skrzypce w "A Ona, Ona" szczególnie w koncówce i tu szlag mnie trafia potężny ORTHOmania (fan-zin), 1/1995 |






