VIOLET - pierwsze wydanie
To pierwsza płyta nagrana z Pawłem i Krzyśkiem. Pamiętam, że przez niektórych Closterkeller był odsądzany od czci i wiary po tej zmianie personalnej, za którą poszła zmiana muzyki. Ta płyta była dla mnie przełomowa: fajna, dobrze wyprodukowana. Nagrywałam ja, gdy byłam w ciąży, a kończyłam - po krótkiej przerwie - już z noworodkiem przy piersi? Śpiewam coraz lepiej i dlatego, gdy teraz zdarzy mi się usłyszeć mój śpiew z "Violet", ten materiał wydaje mi się po prostu stary. Ulubione utwory: "Violette", "Dwa oblicza Ewy" (jeden z moich największych faworytów faworytów w całym dorobku Closterkellera) Teraz Rock, grudzień 2003 Przełom zarówno w sensie muzycznym jak i komercyjnym. Komercyjnym strzałem w dziesiątkę okazał się ku naszemu zdumieniu "W moim kraju", zaś nowy obraz muzyki jest uczciwie mówiąc pomysłem nie naszym a ANDRZEJA PUCZYŃSKIEGO. Materiał był w sumie zbliżony do BLUE i dopiero ANDRZEJ wymyślił, że można mu nadać w studio takiego rockowego pazura. Mniej tu klimatów, więcej konkretu... ale generalnie to piękna płyta. Brum, maj 1997 W "rockowość" tej płyty miał duży wkład Andrzej Puczyński. Tak to zmiksował. Na "VIOLET" czuć też zmianę składu. Krzysiek z nową falą nie miał nic wspólnego, a Paweł zaczynał od takiej muzyki jak ja, ale później pożeglował w swoje rejony: The Cure, The Mission... No, "VIOLET" to już naprawdę dobra płyta. Przy nagrywaniu też były jakieś awanturki - kłóciłam się non stop z Andrzejem Puczyńskim (śmiech). Wyglądało to z boku potwornie, ale tak naprawdę potwornie nie było... Wtedy miałam około metra w obwodzie i prawie nie byłam w stanie śpiewać. Dlatego do promocji poszło "W moim kraju". Nie ceniliśmy specjalnie tego numeru. Zawsze woleliśmy numery "closterkellerowskie": "Violette", "Dwa oblicza Ewy"... Ale jak doszło do nagrywania, powiedziałam, że jeśli mam nagrać jakiś numer porządnie, to tylko "W moim kraju", bo tam jest najładniejszy wokal. I nagle okazało się, że piosenka wszystkim się podoba. Trochę nas to podłamało, bo w normalnych warunkach na pewno nie dalibyśmy tego do promocji. Resztę wokali dogrywałam już z dzieckiem przy piersi. Puczyński długo tego nie zapomni, bo było tak, że półtorej godziny nagrywałam, a godzinę karmiłam dziecko. Tylko Rock, czerwiec 1996 |








