"Strip-tease Anji Orthodox" [Teraz Rock 1/2007]Następnego dnia po swoim solowym koncercie w warszawskim klubie Club Rock (piszemy o nim w dziale aktualności), Anja Orthodox usiadła do komputera i odpowiedziała na pytania, które do niej nadesłaliście na adres naszej redkacji. Sądzimy, że i ten solowy występ bardzo jej się udał. Zresztą przekonajcie się sami. Jakie jest Twoje zdanie na temat działalności muzycznej Krzysztofa Najmana po opuszczeniu Closterkellera? Chodzi mi oczywiście o zespół Virgin. Nie wiem, skąd bierze się ograniczenie jego działalności tylko do współpracy z Dodą. Przecież oprócz tego grał w tym czasie z Tadeuszem Nalepą, Johnem Porterem, z zespołem Mech (gdzie udziela się w dalszym ciągu) i jako muzyk sesyjny. A Virgin? Wszystko było normalnie. Ze swoim kolegą Tomkiem założyli zespół, w którm chieli grać fajną, rockową muzykę. Którąś z kolei wokalistką została niejaka Doda. I, po kilku latach kompletnego niezauważania ich, nagle Doda trafiła do programu Bar. W naszym kraju taka ambitna akcja jest automatycznie przepustką do sukcesu, więc wszystko poszło dalej. Ale przecież muzyka nadal była rockowa i całkiem spoko. Jak posłuchać tego bez nastawienia, da się to usłyszeć. Tak, że nic nie sądzę o jego graniu w Virgin. Grał to, co chciał i chyba lubił. Jak dla mnie to bardzo dobrze, że się z nimi rozstał, bo w przeciwnym wypadku nie byłoby szansy, żeby znowu pojawił się w Closterkellerze. A tutaj jest jego miejsce, moim zdaniem. Jest to tak zdolny muzyk, że właśnie w Closterkellerze może rozwinąć pełnię swych możliwości, bo i muzyka, i klimat temu sprzyjają. Tylk otrochę mi głupio, że ze mną nie zarobi tyle, co z Virgin. Witaj Anju, mam jedno pytanie: czy znasz jakąś receptę dla czterech młodych, ambitnych i kochających szeroko rozumiany ROCK ludzi, tak żeby ich zapały, plany, wzloty i upadki przyniosły im nie tylę sławę, co wiarę, że to, co robili przez tyle lat miało sens? Jeżeli NAPRAWDĘ nie chodzi o sławę, tylko o spełnienie artystyczne to recepta jest prosta - tworzyć, tworzyć i na maxa realizować siebie w muzyce. Jeżeli owi ludzie mają talent, to on w takich się na pewno ujawni w postaci pięknych utworów. Ale lajf is brutal - nie wszystkim jest dane mieć talent. I nie ma przebacz. Niemniej ważne jest też samospełnienie się w graniu. Jak przynosi im to szczęście i satysfakcję, może jest to właśnie to, o co chodzi. Niech więc grają. Po prostu. Psycholog powiedziała mi, że moje zaburzenia myślenia spowodowała muzyka, której słucham (szeroko rozumiany gotyk). Cóż Ty na to, Anju? Z pewnością tak jest. Spójrz na mnie. Przecież ja jestem tak stuknięta, że aż strach się bać:) Uważaj - jak będziesz nadal słuchać gotyku, to spadniesz na dno tak samo jak ja. Ta czerń, te smutne dźwięki i upiorne makijaże... Koszmar i zgroza. Zmień klimat, dorośnij i chodź na dyskoteki. Tam jest NORMALNE życie i właściwe wartości. Albo na kanapie przed kolejnym polskim serialem. A tak na marginesie - pan doktor Skalski, znany polski psychiatra, powiedział mi kiedyś, że jednym z największych jego zadziwień zawodowych jest to, że młodzi ludzie z depresją leczą się słuchając np. Closterkellera. I IM TO POMAGA! Powiedział, że chyba zacznie nad tym jakieś badania prowadzić, bo to absolutny fenomen. Natomiast to naprawdę działa. I też powiedział, że z moich tekstów ewidentnie widać, że ja sama mam jakiś problem psychiatryczny. Trochę się zmartwiłam, ale okazało się, że chodzi o depresję. I to prawda. Ale wolę to, niż taką naszą zwykła, szarą normalność. 1. Wielokrotnie wspominałaś o chęci nagrania solowej płyty. Czy kiedyś coś z tego wyniknie? 1.Kiedyś w końcu wyniknie. Tylko zabija to ten ciągły brak czasu. No i przede wszystkim Closterkeller. Chciałam kiedyś zakończyć Clostera, aby m.in. zająć się tym solem. Ale mi nie dali nasi słuchacze. Były takie błagania i awantury na zmianę, że wymiękłam. Żeby się odczepili, to nie rozwiązałam w końcu tego zespołu. Może i dobrze? 1.Od śmierci Tomasza Beksińskiego minęło już 7 lat. W listopadzie 2006 w Bielsku-Białej, po raz trzeci był zorganizowany Wieczór z Krypty ? impreza poświęcona jego pamięci. Chciałbym zapytać Panią, jako osobę, która dobrze znała Tomasza, co Pani sądzi o tych spotkaniach gromadzących tak wielu sympatyków jego audycji? Czy taka impreza może już na stałe zagościć w kalendarzu? 1.Hmm... No cóż, z tego co wiem, to ona nie ma zagościć na stałe, jestem w stanie zrozumieć ? żeby nie spowszedniała. A co sądzę o takich spotkaniach? Jak najbardziej je popieram, bo gromadzą one ludzi, którzy są inni, którzy są wyżej i daleko od przaśnej polskoserialowej i moherowej rzeczywistości. Tomasz myślał, że jest sam i między innymi dlatego stad uciekł do (oby) lepszego świata. 1.Chciałaby Pani żyć w innej epoce? 1.Jeżeli już, to na pewno nie w przeszłości. Świat bez komputerów nie ma dla mnie sensu i nie rozumiem, jak w ogóle ludzkość mogła bez tego kiedyś istnieć. A przyszłość? Tam bym chętnie zajrzała. Przynajmniej na trochę. 1.Jaka była Twoja najbardziej szalona przygoda na trasie? 1.Przecież wiadomo, że tego tutaj nie opiszę... Ale z tych bardziej normalnych sytuacji to przypomina mi się właśnie nieziemska akcja w Rzeszowie po koncercie Abracadabra 2005 (my plus Artrosis). Po występie odbył się dżamprez na maxa, bo Remo miał urodziny. Napoje chłodzące lały się szeroką strugą, aż zostałyśmy na placu boju we dwie, z Medeah ? wokalistką Artrosis. Znaczy się my dwie i pełno obcych ludzi w dużej sali i cały sprzęt obydwu zespołów. A okazało się, że klucza nie ma i nie będzie. Wytrzeźwiałyśmy w trybie przyspieszonym, obudziłyśmy kierowców i same dygałyśmy graty do furgonetek. Panowie nasi zaś spali niewinnie. Złapałyśmy fazę, że jest to piękna sytuacja i nie dawałyśmy sobie pomagać. Tak że w tych naszych klimatycznych ciuchach scenicznych dziko rechocząc nosiłyśmy bębny i wzmacniacze, a ochroniarze bezradnie stali z boku i zżymali się. Mamy fajne zdjęcia pamiątkowe. Zacznę od tego, że lubię Closterkeller i że podobało mi się na koncertach (byłem kilka razy), aczkolwiek ja słucham punk rocka od małego i lubię Para Wino też. Moje pytania: Na punk rocku to ja ? że tak powiem - ?się wychowałam?. Tylko, że wkrótce odżeglowałam w te rejony postpunkowo-zimnofalowe. Ale oczywiście punkowe piętno na mnie jest i zostanie na zawsze. Z kolegą Para Wino nie mam kontaktu od dawna, zresztą dzieliło nasz zawsze pół Polski. Niemniej z pewnością jest to jedna z najbarwniejszych i najbardziej niespokojnych osobowości, jakie w życiu spotkałam. Czasem przeuroczy, a czasem nie do zniesienia. Obecnie punkowej muzyki słucham bardzo rzadko. 1.Parę lat temu przeczytałem w ?Teraz Rocku? o Twoim planowanym wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, gdzie miałaś być po raz pierwszy. Jeżeli tak, to jakie były Twoje wrażenia, Anju, z pobytu w tym kraj? 1.No nie wyjechałam w końcu. Wykonałam kolejny skandal obyczajowy i od tamtego faceta nagle odeszłam, bo serce poprowadziło mnie w inną stronę. Trochę może i żal tej Ameryki, ale nie tak znowu bardzo. Zwłaszcza, że miałam tam wyjechać na stałe, co jakoś tak nie bardzo mi się uśmiechało. Ja bardzo lubię Polskę. 1.Wiem (dzięki lekturze ?Tylko Rocka?), że przyjaźniłaś się z śp. Tomaszem Beksińskim. Czy na tej podstawie możesz zgodzić się, że istnieje coś takiego jak przyjaźń między kobietą a mężczyzną? 1.Zdecydowanie może. Tak było między nami. Pełne porozumienie emocjonalne bez żadnych kontekstów fizycznych. 1.Czy artystą się jest, czy artystą się bywa? 1.Jest się ZAWSZE. Tylko nie zawsze się tworzy. Artystą jest się w środku, a nie na zewnątrz. 1. Bodajże jako pierwszy zespół w Polsce zamieściliście na płycie dodatek multimedialny. Skąd wziął się ten pomysł? Jak to wtedy traktowałaś, jako ciekawostkę, bajer, czy miałaś świadomość, że już niedługo takie rzeczy będą na porządku dziennym? 1. Należę do tzw. grupy ?wczesnych entuzjastów?, czyli do tych, którzy najszybciej chwytają i przyswajają wszelkie nowinki. Pomimo że faktycznie byliśmy pierwsi w Polsce, to ja fazę na coś takiego już miałam płytę wcześniej (Scarlet w 1995 roku). No, ale wtedy jak próbowałam ludziom z firmy tłumaczyć: na płycie oprócz muzyki ? foty, teledyski, teksty..., to patrzyli na mnie jak na świra i nikt nijak nie kapował, o czym ja bredzę. Witam! Jesteśmy prawie rówieśnikami (niestety, ja nieco starszym). Zastanawiam się wraz z moją żoną (Twoją rówieśnicą), skąd w Tobie tyle energii, tyle chęci zmian i tyle zaufania do ludzi, którzy choć udają oddanych, nie zawsze nimi są (patrz forum zespołu). Mój starszy rówieśniku!:) Sam wiesz, że wraz z wiekiem przychodzi większe zrozumienie, tolerancja na różne hopsztosy, jakie wyczyniają ludzie dookoła. Ja po prostu to wszystko biorę na spokój. Poza tym nie przejmuję się niczym więcej niż muszę ? to jedna z moich życiowych maksym. Może to spadek po punkowym ?olewaniu wszystkiego?, a może jeden z objawów mojego (wręcz niebotycznego) lenistwa. Nie chce mi się przejmować ludźmi i z nimi żreć. Mam fajniejsze rzeczy do roboty ? muzykę i komputery. A z tym zaufaniem to pojechałeś! Czy to naprawdę tak wygląda? Ja tak łatwo nie ufam! Może się mylę, ale widziałam Cię w empiku na Nowym Świecie jako pracownika. Jeśli to byłaś Ty, czy nie jest to smutny znak czasów, że znany muzyk musi mieć taką pracę, żeby przeżyć? Nie tam jakiś znak... Byłam chora na depresję i poszłam do pracy, żeby się podnieść z letargu, w jaki zapadłam. Pomogło i to bardzo. A praca w marketingu empiku była super. Duża składowa artystyczna w tym wszystkim. Ale skończyło się. Wraz z poprzednią Szefową odeszło zrozumienie dla mojej artystycznej duszy i działalności. Jako wokalistki rockowego zespołu. Nowy Pan Dyrektor miał inny pogląd na te kwestie, zaczęło się zakładanie kagańca i w pewnym momencie ?zerwałam kajdany, połamałam bat? i poszłam swoją drogą. Bo ja tak naprawdę to nie musiałam pracować, robiłam to z zamiłowania, które szlag trafił nie z mojej winy. Do jakiego stopnia pozwalasz wkroczyć w swój świat ludziom? Anju, w 2002 roku na plenerowym koncercie w Lublinie zadedykowałaś Ate Janowi Pawłowi Drugiemu (no comment). To było jednorazowe działanie czy częściej się w ten sposób ośmieszasz? Nigdy nie dedykuję żadnemu papieżowi żadnych swoich utworów. Wtedy też nie, tylko trzeba było słuchać, co mówię. W dzień koncertu akurat przypadła jakaś kolejna wielka feta dotycząca papieża i cały kraj był tym zdominowany. Radio, TV i prasa. A ja na scenie powiedziałam coś w rodzaju, że jak cały kraj tym żyje to może i ja powinnam zadedykować utwór, ale jednak tego nie zrobię. A jaki potem był kawałek to nie wiem. Może i Ate. Swoją drogą to przypuszczam, że sam papież wykazałby sto razy większe zrozumienie dla mojego ateizmu niż jego zfanatyzowani uczniowie. Przekazuję Ci Znak Pokoju człowieku i poszukaj w swym sercu miłości dla bliźnich, jaką Ty masz obowiązek mieć jako katolik. Bo ja mam ją z własnej woli, choć nie muszę. Jak wspominasz swoje wizyty w Polskim Radiu BIS, a szczególnie tę słynną w ?Mocnych Nocnych? u Gzyla? Którą słynną? Bo byłam tam ze sto razy i każdy był słynny. Mam nadzieję. Wspomnienia z Radia BIS ? bezcenne. Szkoda, że pozostaną tylko wspomnieniami od kiedy postanowili sczyścić stamtąd rock ? ten pomiot szatana. Od Jarocina 1989 minął szmat czasu, dostaliście wówczas nagrodę Jury, ale powszechnie uważano, że stało się to ?po znajomości?. Jak to było naprawdę? Jakbyśmy mieli takie znajomości, żeby załatwić sobie taką sprawę, jak wygrana w Jarocinie, to byśmy w ogóle nie musieli tam startować, tylko od razu byśmy topie krajowym rządzili. Kto siedział w temacie, wiedział, że to jest czysty festiwal. Poza tym przecież w tamtym roku wygraliśmy wszystkie największe przeglądy ? to chyba o czymś świadczyło , nie? Tak naprawdę to cała wielka afera była wykręcona przez jedną niedojrzałą emocjonalnie małolatę, która złapała jakąś personalna zawiść do mnie. Wiele lat później, już jako dorosła kobieta, przyszła do mnie i mi się do tego przyznała... A wtedy zadyma z tego wyszła gigantyczna. Nawet przedstawiciele jury mi proponowali, że jak chcę, to możemy zmienić werdykt, bo wiązać się to będzie z bardzo dla nas niedobrymi historiami. Baliśmy się jak cholera, ale postanowiliśmy nie oddać tak wielkiego trofeum tylko dlatego, że ktoś nam dupę obrobił. Koszmarna była ta publiczność ? najbardziej debilne hasło im rzucić i łykali bez pytań, nie myśląc. Byle był powód do jakiegokolwiek ?buntu?. Masakra. 1.Najlepiej wspominana przez Ciebie sesja nagraniowa? 1.Żadna. Na każdej mnie szlag trafia. Często bez powodu:) Chociaż jak nie-Closterkellera sesje wziąć, to bywało i fajnie. Np. jak płytę ze Svannem nagrywałam. 1.Myślę, że byłabym genetykiem. Też fajnie. Co sądzi Pani o pijanej młodzieży na koncertach Closterkellera? Jak kulturalnie pijana, a niech tam! Rzadko na szczęście, ale jednak zdarza się tzw. ?bydło?, przeszkadzając innym w odbiorze. No cóż, przykro mi jest. 1.Czy widziałaś już Ryśka, syna Chylińskiej? 1.Niestety nie. A ciekawam. Uwielbiam dzidziusie:) 1.Słyszałem, że Closterkeller to marka taniego wina. Nigdzie jednak nie znalazłem informacji dotyczących jego smakowych walorów, bądź braku tychże. Jak ten wynalazek smakował? 1.Nie, nie... Daj spokój. Na początku Clostera na osiemnastce Jacka tak żeśmy się tym opili, że mało na śmierć się nie zarzygaliśmy. Czy nie uważasz, że to trochę ?przypał? pisać teksty Dodzie? Stary, jakbyś wiedział, ile ja na tym zarobiłam, to byś błagał mnie, żebym Ci choć kropkę pozwoliła postawić na końcu! Poza tym uważam, że to nie ?przypał?. Nic nie mam do Dody, fajna laska. Poznałam ją, gdy miała 16 lat i moi koledzy przyjęli ją do zespołu. Poprosili mnie o napisanie tekstów i się zgodziłam. Co w tym dziwnego i przypałowego? Wyolbrzymiasz problem, a nie znasz sprawy. Teraz jak Doda jest gwiazdą, to swoją drogą też bym zgodziła, bo czemu nie? Teksty poza tym nie są takie jakieś ostatnie, zwłaszcza Dzieci Ziemi. Sto razy lepszy niż ta cała Władza. Spoko bym go wzięła do Closterkellera, jakby do nich nie trafił. Między Czytelnikami a Anją Orthodox pośredniczył WIESŁAW KRÓLIKOWSKI Anji Orthodox najbardziej spodobało się pytanie mAGDALENY: Psycholog powiedziała mi, że moje zaburzenia myślenia spowodowała muzyka, której słucham (szeroko rozumiany gotyk). Cóż Ty na to, Anju? Ona też zostanie nagrodzona CD z autografem. Do swego werdyktu Anja dopisała: Dam jej tę płytę, niech zwariuje do końca. A jak!:) |



