"Strip-tease Anji Orthodox" [Teraz Rock 1/2007]

Teraz Rock 1/2007 Teraz Rock 1/2007













Teraz Rock 1/2007 Teraz Rock 1/2007

Następnego dnia po swoim solowym koncercie w warszawskim klubie Club Rock (piszemy o nim w dziale aktualności), Anja Orthodox usiadła do komputera i odpowiedziała na pytania, które do niej nadesłaliście na adres naszej redkacji. Sądzimy, że i ten solowy występ bardzo jej się udał. Zresztą przekonajcie się sami.

Jakie jest Twoje zdanie na temat działalności muzycznej Krzysztofa Najmana po opuszczeniu Closterkellera? Chodzi mi oczywiście o zespół Virgin.
(DAMIAN)

Nie wiem, skąd bierze się ograniczenie jego działalności tylko do współpracy z Dodą. Przecież oprócz tego grał w tym czasie z Tadeuszem Nalepą, Johnem Porterem, z zespołem Mech (gdzie udziela się w dalszym ciągu) i jako muzyk sesyjny. A Virgin? Wszystko było normalnie. Ze swoim kolegą Tomkiem założyli zespół, w którm chieli grać fajną, rockową muzykę. Którąś z kolei wokalistką została niejaka Doda. I, po kilku latach kompletnego niezauważania ich, nagle Doda trafiła do programu Bar. W naszym kraju taka ambitna akcja jest automatycznie przepustką do sukcesu, więc wszystko poszło dalej. Ale przecież muzyka nadal była rockowa i całkiem spoko. Jak posłuchać tego bez nastawienia, da się to usłyszeć. Tak, że nic nie sądzę o jego graniu w Virgin. Grał to, co chciał i chyba lubił. Jak dla mnie to bardzo dobrze, że się z nimi rozstał, bo w przeciwnym wypadku nie byłoby szansy, żeby znowu pojawił się w Closterkellerze. A tutaj jest jego miejsce, moim zdaniem. Jest to tak zdolny muzyk, że właśnie w Closterkellerze może rozwinąć pełnię swych możliwości, bo i muzyka, i klimat temu sprzyjają. Tylk otrochę mi głupio, że ze mną nie zarobi tyle, co z Virgin.

Witaj Anju, mam jedno pytanie: czy znasz jakąś receptę dla czterech młodych, ambitnych i kochających szeroko rozumiany ROCK ludzi, tak żeby ich zapały, plany, wzloty i upadki przyniosły im nie tylę sławę, co wiarę, że to, co robili przez tyle lat miało sens?
(MALO)

Jeżeli NAPRAWDĘ nie chodzi o sławę, tylko o spełnienie artystyczne to recepta jest prosta - tworzyć, tworzyć i na maxa realizować siebie w muzyce. Jeżeli owi ludzie mają talent, to on w takich się na pewno ujawni w postaci pięknych utworów. Ale lajf is brutal - nie wszystkim jest dane mieć talent. I nie ma przebacz. Niemniej ważne jest też samospełnienie się w graniu. Jak przynosi im to szczęście i satysfakcję, może jest to właśnie to, o co chodzi. Niech więc grają. Po prostu.

Psycholog powiedziała mi, że moje zaburzenia myślenia spowodowała muzyka, której słucham (szeroko rozumiany gotyk). Cóż Ty na to, Anju?
(mAGDALENA)

Z pewnością tak jest. Spójrz na mnie. Przecież ja jestem tak stuknięta, że aż strach się bać:) Uważaj - jak będziesz nadal słuchać gotyku, to spadniesz na dno tak samo jak ja. Ta czerń, te smutne dźwięki i upiorne makijaże... Koszmar i zgroza. Zmień klimat, dorośnij i chodź na dyskoteki. Tam jest NORMALNE życie i właściwe wartości. Albo na kanapie przed kolejnym polskim serialem. A tak na marginesie - pan doktor Skalski, znany polski psychiatra, powiedział mi kiedyś, że jednym z największych jego zadziwień zawodowych jest to, że młodzi ludzie z depresją leczą się słuchając np. Closterkellera. I IM TO POMAGA! Powiedział, że chyba zacznie nad tym jakieś badania prowadzić, bo to absolutny fenomen. Natomiast to naprawdę działa. I też powiedział, że z moich tekstów ewidentnie widać, że ja sama mam jakiś problem psychiatryczny. Trochę się zmartwiłam, ale okazało się, że chodzi o depresję. I to prawda. Ale wolę to, niż taką naszą zwykła, szarą normalność.

1. Wielokrotnie wspominałaś o chęci nagrania solowej płyty. Czy kiedyś coś z tego wyniknie?
2. Kiedy zrobiłaś pierwszy tatuaż i ile masz ich obecnie?
3. Co wpłynęło na poprawę stosunków z Krzysiem Najmanem i na to, że wrócił do Closterkellera?
(WAMPIREK)

1.Kiedyś w końcu wyniknie. Tylko zabija to ten ciągły brak czasu. No i przede wszystkim Closterkeller. Chciałam kiedyś zakończyć Clostera, aby m.in. zająć się tym solem. Ale mi nie dali nasi słuchacze. Były takie błagania i awantury na zmianę, że wymiękłam. Żeby się odczepili, to nie rozwiązałam w końcu tego zespołu. Może i dobrze?
2.Kiedy pierwszy to nie pamiętam... Chyba gdzieś w 1993 roku. Potem ciągle coś dorabiałam i poprawiałam. Ale mam tylko dwa. Za to napoprawiane jak cholera. W listopadzie znów miał miejsce remont generalny mojego ukrzyżowanego faceta na lewym ramieniu. Junior (z salonu Juniorink) rezał mnie przez 5 bitych godzin. O jasna cholera! Ale masakra... Chyba tylko poród był gorszy. No i cycki...
3.Myślę, że dwa czynniki razem. Po pierwsze: czas, który wszystko wygładza, a po drugie: to, że tutaj jest po prostu jego miejsce. Jako artysty i twórcy. Nie grał z nami przez 7 lat, a gdy przyszedł na próbę, to tak było, jakby nigdy nie odchodził. Ja mam ogromne nadzieje związane z jego obecnością w zespole. Na to, że został na stałe po trasie Abracadabra, wpłynął też pewnie nowy gitarzysta, jaki pojawił się w Closterze ? Mariusz. To jest muzyk, którego jak się usłyszy, to pojawia się dzikie pragnienie grania z nim. I myślę, że Krzyśka także i to przyciągnęło.

1.Od śmierci Tomasza Beksińskiego minęło już 7 lat. W listopadzie 2006 w Bielsku-Białej, po raz trzeci był zorganizowany Wieczór z Krypty ? impreza poświęcona jego pamięci. Chciałbym zapytać Panią, jako osobę, która dobrze znała Tomasza, co Pani sądzi o tych spotkaniach gromadzących tak wielu sympatyków jego audycji? Czy taka impreza może już na stałe zagościć w kalendarzu?
2.Czy istnieje zespół (wykonawca), z którego twórczością zetknęła się Pani dzięki Tomaszowi Beksińskiemu i do dzisiaj chętnie go Pani słucha? Dla mnie takim zespołem jest The Legendary Pink Dots.
(ZBYSZEK, Bielsko-Biała)

1.Hmm... No cóż, z tego co wiem, to ona nie ma zagościć na stałe, jestem w stanie zrozumieć ? żeby nie spowszedniała. A co sądzę o takich spotkaniach? Jak najbardziej je popieram, bo gromadzą one ludzi, którzy są inni, którzy są wyżej i daleko od przaśnej polskoserialowej i moherowej rzeczywistości. Tomasz myślał, że jest sam i między innymi dlatego stad uciekł do (oby) lepszego świata.
2.Łał... No, całe mnóstwo zapewne. Ale w tej chwili nie potrafię określić, które znalazłam sama, a które dzięki niemu. Miałam z nim tak częsty kontakt, że to trudno było oddzielić. Ale jeden zespół pamiętam na bank, z czasów wręcz prehistorycznych, bo to były jakieś późniejsze lata 80. jako siusiara przypadkowo włączyłam radio i on tam tłumaczył teksty z Feline, zajebistej płyty The Stranglers. I ja odpadłam. The Stranglers do tej pory są składnikiem mojego Panteonu gwiazd. Na nich uczyłam się języka angielskiego.

1.Chciałaby Pani żyć w innej epoce?
2.Closterkeller ? to dla Pani bardziej ciężka praca, czy hobby?
3.Jak wspomina Pani basistę Tomka ?Wolfganga? Grochowalskiego?
(IWO GRECZKO)

1.Jeżeli już, to na pewno nie w przeszłości. Świat bez komputerów nie ma dla mnie sensu i nie rozumiem, jak w ogóle ludzkość mogła bez tego kiedyś istnieć. A przyszłość? Tam bym chętnie zajrzała. Przynajmniej na trochę.
2.Ani to, ani to. Closterkeller jest to po pierwsze ? moje dziecko. A po drugie ? moja pasja. No, po trzecie to może i praca ale nie powiedziałabym żeby ciężka. To, co się lubi, to tak nie męczy. Nawet, gdy na trasie, nie dosypia się przez miesiąc i pada się na pysk już wstając z łóżka.
3.To był przeuroczy człowiek. Rozumieliśmy się z nim jak mało kto. W ogóle takie były klimaty w tym naszym pierwszym składzie. To był muzyk o niebywałym wręcz potencjale twórczym i talencie, a także ogromnej wrażliwości. Mówię o nim w czasie przeszłym, ale on jak najbardziej żyje. Tylko że od czasu jego odejścia z zespołu nie miałam z nim kontaktu, a było to 14 lat temu. Nie wiem, czy się zmienił czy nie. Wiem tylko, że chyba od tamtej pory ciągle gra w Elektrycznych Gitarach. Dziwne, że nic nie zrobił twórczo poza nimi, byłam tego na 100 procent pewna, jak się rozstawaliśmy. No ale cóż...

1.Jaka była Twoja najbardziej szalona przygoda na trasie?
2. Z którym zespołem najbardziej lubisz koncertować?
3.Wiem, że kiedyś interesowałaś się sportem. Czy nadal coś trenujesz?
(ZDZISIA)

1.Przecież wiadomo, że tego tutaj nie opiszę... Ale z tych bardziej normalnych sytuacji to przypomina mi się właśnie nieziemska akcja w Rzeszowie po koncercie Abracadabra 2005 (my plus Artrosis). Po występie odbył się dżamprez na maxa, bo Remo miał urodziny. Napoje chłodzące lały się szeroką strugą, aż zostałyśmy na placu boju we dwie, z Medeah ? wokalistką Artrosis. Znaczy się my dwie i pełno obcych ludzi w dużej sali i cały sprzęt obydwu zespołów. A okazało się, że klucza nie ma i nie będzie. Wytrzeźwiałyśmy w trybie przyspieszonym, obudziłyśmy kierowców i same dygałyśmy graty do furgonetek. Panowie nasi zaś spali niewinnie. Złapałyśmy fazę, że jest to piękna sytuacja i nie dawałyśmy sobie pomagać. Tak że w tych naszych klimatycznych ciuchach scenicznych dziko rechocząc nosiłyśmy bębny i wzmacniacze, a ochroniarze bezradnie stali z boku i zżymali się. Mamy fajne zdjęcia pamiątkowe.
2.No chyba z Artrosis właśnie. Taki super klimat panował na tamtej trasie. Ale super nam się gra też np. z Deathcamp Project, Kuriozum czy Desdemoną.
3.Uprawiałam intensywnie sporty od dzieciństwa aż do tzw, ?epoki Closterkellera?. Zaczęłam od baletu, potem gimnastyka artystyczna. Następnie jazda konna. Byłam wielką pasjonatką koni, objeżdżaczem koni wyścigowych na Służewcu. Wstawałam o 4.30 rano, żeby jeździć przed szkołą. Gdy rozpoczął mi się rockandroll, to zaczęłam chodzić spać o 4.30. Więc wykluczono mnie z grona młodych adeptek sztuki dżokejskiej.

Zacznę od tego, że lubię Closterkeller i że podobało mi się na koncertach (byłem kilka razy), aczkolwiek ja słucham punk rocka od małego i lubię Para Wino też. Moje pytania:
1.Jak wspominasz współpracę z Para (słucham do dziś płyt z twoim udziałem)?
2.Czy masz z nim jakiś kontakt?
3.Czy w ogóle lubisz punk rock i czy go czasami słuchasz?
(TOMASZ B.)

Na punk rocku to ja ? że tak powiem - ?się wychowałam?. Tylko, że wkrótce odżeglowałam w te rejony postpunkowo-zimnofalowe. Ale oczywiście punkowe piętno na mnie jest i zostanie na zawsze. Z kolegą Para Wino nie mam kontaktu od dawna, zresztą dzieliło nasz zawsze pół Polski. Niemniej z pewnością jest to jedna z najbarwniejszych i najbardziej niespokojnych osobowości, jakie w życiu spotkałam. Czasem przeuroczy, a czasem nie do zniesienia. Obecnie punkowej muzyki słucham bardzo rzadko.

1.Parę lat temu przeczytałem w ?Teraz Rocku? o Twoim planowanym wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, gdzie miałaś być po raz pierwszy. Jeżeli tak, to jakie były Twoje wrażenia, Anju, z pobytu w tym kraj?
2.Który z młodych zespołów działających na polskiej scenie rockowej najbardziej przypadł ci do gustu?
3.Czy nadal spotykasz się z Piotrem Szymańskim, byłym basistą zespołu Delight?
(MARCIN z Wałbrzycha)

1.No nie wyjechałam w końcu. Wykonałam kolejny skandal obyczajowy i od tamtego faceta nagle odeszłam, bo serce poprowadziło mnie w inną stronę. Trochę może i żal tej Ameryki, ale nie tak znowu bardzo. Zwłaszcza, że miałam tam wyjechać na stałe, co jakoś tak nie bardzo mi się uśmiechało. Ja bardzo lubię Polskę.
2.Mało się znam na tej młodej scenie. Jedynie z gotyckich kręgów mogę coś polecić. Na pewno Deathcamp Project. Brainstory ? projekt gitarzysty z Psychotropic Transcendental (i tę kapelę też). Kuriozum, Red Emprez, Transmissions i inne młode kapele, które w uznaniu dla ich muzyki zapraszałam do zagrania przed nami na trasie Abracadabra.
3.Nie spotykałam się z nim, tylko razem żyliśmy przez 2,5 roku. Rozstaliśmy się w marcu 2006. To jest miły, kochany, lojalny i ciepły facet, afera przyszła z całkiem innej, niespodziewanej strony. Różnie się układają ludzie losy.

1.Wiem (dzięki lekturze ?Tylko Rocka?), że przyjaźniłaś się z śp. Tomaszem Beksińskim. Czy na tej podstawie możesz zgodzić się, że istnieje coś takiego jak przyjaźń między kobietą a mężczyzną?
2.Jakiś czas temu usłyszałem w TV jak K. Cugowski opowiadał o swoim rozczarowaniu polityką, byciem senatorem. Jakie jest pani zdanie na temat polityki, polskiej polityki? Co udało się pani ? będąc radną ? przeforsować, a co uważa pani za swoją porażkę? Czy bycie gwiazdą według pani pomaga czy przeszkadza w uprawianiu polityki?
(ROBERT KASPROWICZ)

1.Zdecydowanie może. Tak było między nami. Pełne porozumienie emocjonalne bez żadnych kontekstów fizycznych.
2.Ja politykę uprawiałam przez zaledwie półtora roku. Identycznie się ?zdefiłam? jak Cugowski. Najłatwiej to siedzieć na dupie przed TV i narzekać, a trudniej coś samemu zdziałać. Więc chciałam spróbować, skoro dostałam szansę. Ale nie odnalazłam się w tym. Zupełnie. I w tematyce, i w atmosferze tam panującej. Byli ludzie fajni i w porządku, ale niektórzy... o rany! Zabijało to we mnie artyzm i podcinało skrzydła mojemu Pegazowi. Nawet dałam się wystawić do ponownych wyborów, ale walkowerem oddałam kampanię. Zrozumiałam, że wolę muzykę i tam moje miejsce.

1.Czy artystą się jest, czy artystą się bywa?
2.W jednym z wywiadów powiedziałaś, że uwielbiasz w muzyce mrok, ciężar i niezbyt wesoły przekaz. Które kapele z Polski i zagranicy spełniają według Ciebie te warunki?
(ŁUKASZ)

1.Jest się ZAWSZE. Tylko nie zawsze się tworzy. Artystą jest się w środku, a nie na zewnątrz.
2.Kapele w stylu Type O Negative, Moonspell, Lacuna Coil, Theatre of Tragedy czy The Gathering. Ale nie wszystkie płyty jak leci. Z każdego zespołu mam jakąś jedną lub dwie ulubione. Moje płyty wszech czasów to Paradise Lost One Second i Killing Joke Pandemonium. Bardzo mi się podoba też ten taki latexowo-szatański klimat, jaki prezentują np. Deathstars czy Marylin Manson. Z klimatów bliskich w pewien sposób gotykowi to słucham też symfonicznego black metalu, a z tego nurtu absolutnymi mistrzami są dla mnie Dimmu Borgir. Piękny jest też ten taki gotyk zbliżający się do muzyki elektronicznej, ale dopóki nie zmienia się w pospolite techno. Bardzo pozytywnym przykładem takiej muzyki jest Diary of Dreams. No i oczywiście moje korzenie czyli cold wave z lat 80. - The Cure, Siouxsie, X-mal Deutschland i całe 4AD. A z Polski? Artrosis, Daimonion, Deathcamp Project i takie klimaty.

1. Bodajże jako pierwszy zespół w Polsce zamieściliście na płycie dodatek multimedialny. Skąd wziął się ten pomysł? Jak to wtedy traktowałaś, jako ciekawostkę, bajer, czy miałaś świadomość, że już niedługo takie rzeczy będą na porządku dziennym?
2. Wiem, że jesteś wielką fanka komputerów. Co sadzisz o sprzedaży płyt w formie plików mp3 w sieci? Według Ciebie ta forma dystrybucji muzyki zdominuje rynek i tradycyjne CD?
(WŁODZIMIERZ PAWLAK)

1. Należę do tzw. grupy ?wczesnych entuzjastów?, czyli do tych, którzy najszybciej chwytają i przyswajają wszelkie nowinki. Pomimo że faktycznie byliśmy pierwsi w Polsce, to ja fazę na coś takiego już miałam płytę wcześniej (Scarlet w 1995 roku). No, ale wtedy jak próbowałam ludziom z firmy tłumaczyć: na płycie oprócz muzyki ? foty, teledyski, teksty..., to patrzyli na mnie jak na świra i nikt nijak nie kapował, o czym ja bredzę.
2. Lubię mieć płytę na półce i wertować książeczkę, ale jak już słucham muzyki gdzieś poza domem to z mptrójkowca, a nie inaczej. Myślę, że jakoś tę sprzedaż w Sieci wreszcie się uda ułożyć z sensem, ale to już nie moja działka tylko ludzi od fonografii. Ja jestem od tworzenia.

Witam! Jesteśmy prawie rówieśnikami (niestety, ja nieco starszym). Zastanawiam się wraz z moją żoną (Twoją rówieśnicą), skąd w Tobie tyle energii, tyle chęci zmian i tyle zaufania do ludzi, którzy choć udają oddanych, nie zawsze nimi są (patrz forum zespołu).
(SILVAMBER)

Mój starszy rówieśniku!:) Sam wiesz, że wraz z wiekiem przychodzi większe zrozumienie, tolerancja na różne hopsztosy, jakie wyczyniają ludzie dookoła. Ja po prostu to wszystko biorę na spokój. Poza tym nie przejmuję się niczym więcej niż muszę ? to jedna z moich życiowych maksym. Może to spadek po punkowym ?olewaniu wszystkiego?, a może jeden z objawów mojego (wręcz niebotycznego) lenistwa. Nie chce mi się przejmować ludźmi i z nimi żreć. Mam fajniejsze rzeczy do roboty ? muzykę i komputery. A z tym zaufaniem to pojechałeś! Czy to naprawdę tak wygląda? Ja tak łatwo nie ufam!

Może się mylę, ale widziałam Cię w empiku na Nowym Świecie jako pracownika. Jeśli to byłaś Ty, czy nie jest to smutny znak czasów, że znany muzyk musi mieć taką pracę, żeby przeżyć?
(OLA)

Nie tam jakiś znak... Byłam chora na depresję i poszłam do pracy, żeby się podnieść z letargu, w jaki zapadłam. Pomogło i to bardzo. A praca w marketingu empiku była super. Duża składowa artystyczna w tym wszystkim. Ale skończyło się. Wraz z poprzednią Szefową odeszło zrozumienie dla mojej artystycznej duszy i działalności. Jako wokalistki rockowego zespołu. Nowy Pan Dyrektor miał inny pogląd na te kwestie, zaczęło się zakładanie kagańca i w pewnym momencie ?zerwałam kajdany, połamałam bat? i poszłam swoją drogą. Bo ja tak naprawdę to nie musiałam pracować, robiłam to z zamiłowania, które szlag trafił nie z mojej winy.

Do jakiego stopnia pozwalasz wkroczyć w swój świat ludziom?
(KAROL)

Wielu się wydaje, że pozwalam wejść daleko, ale są w dużym błędzie. Tak naprawdę, to właściwie nikogo nie wpuszczam.

1.Anju! W grudniu mija 7 lat od odejścia Kogoś, kogo wciąż nam cholernie brak. Kim był dla ciebie Tomek Beksiński? Czy często jesteś z Nim myślami? Jak myślisz, jak oceniłby Svann?
2.Kolejny grudniowy zmarły: ceniłaś Grzegorza Ciechowskiego?
3.Związałaś się niegdyś z lewą stroną sceny politycznej i nigdy nie ukrywałaś antypatii do prawicy. Czy mimo wszystko są jacyś prawicowi politycy albo publicyści, których szanujesz albo nawet cenisz? Co, jako fanka SF, sądzisz o Rafale Ziemkiewiczu (było nie było ? fantaście)?
(GODFRYDL)

1.Tomasz był moim najlepszym przyjacielem. I tyle. A co do Svanna ? z pewnością by odleciał na maxa. To była dokładnie muzyka w jego klimatach. Jestem pewna tego. Poza tym on bardzo cenił zespół Abraxas, a przecież Svann to muzycy Abraxas i ja na doczepkę.
2.O tak! Od początku, gdy był moim idolem jako małoletniej buntowniczki aż po ostatnie chwile, gdy szanowałam go jak mało kogo za artyzm, fantazję twórczą i profesjonalizm, który już wtedy umiałam w pełni docenić sama będąc doświadczonym muzykiem.
3.Moja antypatia dotyczyła jedynie niektórych pierdolniętych fanatyków z prawicy. Jedną z moich podstawowych zasad jest nie generalizować bez sensu. Ja każdego człowieka oceniam w miarę możliwości indywidualnie. Jeśli jest inteligentny i wartościowy, ma zdrowy rozsądek i jest zrównoważony, to jak siedzi w partii prawicowej, to tylko lepiej. Ja chciałabym, aby we wszystkich partiach i we władzach siedzieli ludzie ?z sensem?. Nie należałam NIGDY do żadnej partii i należeć póki co nie zamierzam, ale niewątpliwie same czyste idee lewicowe są mi bliższe. Rafała Ziemkiewicza cenię jako pisarza i oczywiście, że czytałam niejedną jego książkę. Jako działacza prawicowego nie znam go. A kto jest spoko z prawej strony? Rany... Religa może za swój dorobek naukowy. Niesiołowski zaczął z sensem mówić jak w Platformie się znalazł, Rokita to mądry człowiek, Tusk też jest całkiem OK. Ale ja to się słabo znam.

Anju, w 2002 roku na plenerowym koncercie w Lublinie zadedykowałaś Ate Janowi Pawłowi Drugiemu (no comment). To było jednorazowe działanie czy częściej się w ten sposób ośmieszasz?
(PAWEŁ TRYBA)

Nigdy nie dedykuję żadnemu papieżowi żadnych swoich utworów. Wtedy też nie, tylko trzeba było słuchać, co mówię. W dzień koncertu akurat przypadła jakaś kolejna wielka feta dotycząca papieża i cały kraj był tym zdominowany. Radio, TV i prasa. A ja na scenie powiedziałam coś w rodzaju, że jak cały kraj tym żyje to może i ja powinnam zadedykować utwór, ale jednak tego nie zrobię. A jaki potem był kawałek to nie wiem. Może i Ate. Swoją drogą to przypuszczam, że sam papież wykazałby sto razy większe zrozumienie dla mojego ateizmu niż jego zfanatyzowani uczniowie. Przekazuję Ci Znak Pokoju człowieku i poszukaj w swym sercu miłości dla bliźnich, jaką Ty masz obowiązek mieć jako katolik. Bo ja mam ją z własnej woli, choć nie muszę.

Jak wspominasz swoje wizyty w Polskim Radiu BIS, a szczególnie tę słynną w ?Mocnych Nocnych? u Gzyla?
(KAŚKA)

Którą słynną? Bo byłam tam ze sto razy i każdy był słynny. Mam nadzieję. Wspomnienia z Radia BIS ? bezcenne. Szkoda, że pozostaną tylko wspomnieniami od kiedy postanowili sczyścić stamtąd rock ? ten pomiot szatana.

Od Jarocina 1989 minął szmat czasu, dostaliście wówczas nagrodę Jury, ale powszechnie uważano, że stało się to ?po znajomości?. Jak to było naprawdę?
(DAMIAN)

Jakbyśmy mieli takie znajomości, żeby załatwić sobie taką sprawę, jak wygrana w Jarocinie, to byśmy w ogóle nie musieli tam startować, tylko od razu byśmy topie krajowym rządzili. Kto siedział w temacie, wiedział, że to jest czysty festiwal. Poza tym przecież w tamtym roku wygraliśmy wszystkie największe przeglądy ? to chyba o czymś świadczyło , nie? Tak naprawdę to cała wielka afera była wykręcona przez jedną niedojrzałą emocjonalnie małolatę, która złapała jakąś personalna zawiść do mnie. Wiele lat później, już jako dorosła kobieta, przyszła do mnie i mi się do tego przyznała... A wtedy zadyma z tego wyszła gigantyczna. Nawet przedstawiciele jury mi proponowali, że jak chcę, to możemy zmienić werdykt, bo wiązać się to będzie z bardzo dla nas niedobrymi historiami. Baliśmy się jak cholera, ale postanowiliśmy nie oddać tak wielkiego trofeum tylko dlatego, że ktoś nam dupę obrobił. Koszmarna była ta publiczność ? najbardziej debilne hasło im rzucić i łykali bez pytań, nie myśląc. Byle był powód do jakiegokolwiek ?buntu?. Masakra.

1.Najlepiej wspominana przez Ciebie sesja nagraniowa?
2.Czy jesteś dobrą matką, czy raczej rygorystyczną?
3.Ulubiony moment na koncercie?
(DAGMARA)

1.Żadna. Na każdej mnie szlag trafia. Często bez powodu:) Chociaż jak nie-Closterkellera sesje wziąć, to bywało i fajnie. Np. jak płytę ze Svannem nagrywałam.
2.Staram się być w miarę rygorystyczna, ale mi straszliwie nie wychodzi. Dziecko mam rozpuszczone jak dziadowski bicz.
3.Czasem łapię takie coś, że śpiewam jakiś piękny numer, czuję że ludzie są wczuci, nie ma problemów z odsłuchem i muzyka mi płynie jak potok w jakimś rajskim lesie. Wtedy myślę, że to są najpiękniejsze chwile i że jestem szczęśliwa, jak mało kto. No i zamyślam się, przez to wywalam się w tekście, nie wiem, gdzie jestem i co dalej, i czar pryska:) Choć nie zawsze jest aż tak źle.

1.Czy potrafisz wyobrazić sobie, jak potoczyłoby się Twoje życie, gdybyś nie poświeciła się muzyce?
2.Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?
3.Jak myślisz, dlaczego Closterkeller przetrwał tyle lat, tyle muzycznych mód i ciągle cieszy się sporym uznaniem wśród odbiorców bardziej wyrafinowanych dźwięków?
JANEK (Głogów)

1.Myślę, że byłabym genetykiem. Też fajnie.
2.Właściwie, to takimi chrześcijańskimi ? dobro i miłość ? ale dochodzę do nich nie poprzez Boga i modlitwę. Trochę intuicyjnie, trochę rozumowo ? tak normalnie. Lubię ludzi, staram się być dla nich dobra i szanować ich godność. Poza tym bardzo wysoko cenię rozum.
3.Chyba dlatego, że gramy prawdziwie. Z serca, z duszy, nie pod rynek, nie pod publiczność. Jako szefowa staram się dobierać odpowiednich ludzi do zespołu. Ludzi, w których wyczuję wielkiego ducha, talent i ?rozwojowy? charakter. Muzyka może się różnić, ale klimat musi być wspólny ? i tego ja pilnuję bardzo. Nieprzerwane trwanie zespołu przez 18 lat to jest ogromny sukces, zwłaszcza, gdy muzyka nie stoi w miejscu, tylko cały czas idzie do przodu i cały czas pojawiają się nowi, młodzi fani, którzy jakże głęboko się w te dźwięki angażują. No i chyba jakiś talent jednak w tym zespole jest. Czyli próbując reasumować to tak: prawda, talent i pewna konsekwencja.

Co sądzi Pani o pijanej młodzieży na koncertach Closterkellera?
(MACIEJ BANASZEK)

Jak kulturalnie pijana, a niech tam! Rzadko na szczęście, ale jednak zdarza się tzw. ?bydło?, przeszkadzając innym w odbiorze. No cóż, przykro mi jest.

1.Czy widziałaś już Ryśka, syna Chylińskiej?
2.Pytanie dotyczy nowej płyty. Czy możesz coś o niej opowiedzieć?
(CHRZANEK)

1.Niestety nie. A ciekawam. Uwielbiam dzidziusie:)
2.Na razie za wcześnie na taką opowieść. Obecny skład po tych dużych zmianach w zespole jest zajebisty i rokuje wielkie nadzieje. Już powstało trochę nowego. Jak na razie to jest kosmos. Ale nie chwalmy dnia przed nocą! Płyta na pewno przyniesie dużo nowego, bo zmienił się gitarzysta. Nowy jest trochę z kosmosu i ma potężną osobowość artystyczną i to będzie bardzo słychać na tej płycie. Bo jego się nie da przygolić jak żywopłotu. Zresztą kto by tego chciał?

1.Słyszałem, że Closterkeller to marka taniego wina. Nigdzie jednak nie znalazłem informacji dotyczących jego smakowych walorów, bądź braku tychże. Jak ten wynalazek smakował?
2.Jaką kapelę zabrałabyś ze sobą bezludną wyspę (zabieranie płyt to głupota, bo na bezludnych wyspach nie ma prądu)?
3.Jaką kapelę wysłałabyś na bezludną wyspę?
(N JAK NIENAWIŚĆ)

1.Nie, nie... Daj spokój. Na początku Clostera na osiemnastce Jacka tak żeśmy się tym opili, że mało na śmierć się nie zarzygaliśmy.
2.No jakiś fajnych, wydziaranych, mrocznych, długowłosych metali. I ze trzy jakieś nimfomanki, żebym jakoś ten wypad przeżyła w razie czego.
3.A właściwie to takiej nie mam. Zawsze mogę po prostu wyłączyć radio lub odtwarzacz, lub wyjść z lokalu. Niech sobie nieboraki grają.

Czy nie uważasz, że to trochę ?przypał? pisać teksty Dodzie?
(HARDCORE SUPERSTAR FAN)

Stary, jakbyś wiedział, ile ja na tym zarobiłam, to byś błagał mnie, żebym Ci choć kropkę pozwoliła postawić na końcu! Poza tym uważam, że to nie ?przypał?. Nic nie mam do Dody, fajna laska. Poznałam ją, gdy miała 16 lat i moi koledzy przyjęli ją do zespołu. Poprosili mnie o napisanie tekstów i się zgodziłam. Co w tym dziwnego i przypałowego? Wyolbrzymiasz problem, a nie znasz sprawy. Teraz jak Doda jest gwiazdą, to swoją drogą też bym zgodziła, bo czemu nie? Teksty poza tym nie są takie jakieś ostatnie, zwłaszcza Dzieci Ziemi. Sto razy lepszy niż ta cała Władza. Spoko bym go wzięła do Closterkellera, jakby do nich nie trafił.


Między Czytelnikami a Anją Orthodox pośredniczył WIESŁAW KRÓLIKOWSKI

Anji Orthodox najbardziej spodobało się pytanie mAGDALENY: Psycholog powiedziała mi, że moje zaburzenia myślenia spowodowała muzyka, której słucham (szeroko rozumiany gotyk). Cóż Ty na to, Anju? Ona też zostanie nagrodzona CD z autografem. Do swego werdyktu Anja dopisała: Dam jej tę płytę, niech zwariuje do końca. A jak!:)

Wstecz