recenzja - Act III Live 2003 [Metal Hammer 12/2003]

Closterkeller
Act III - Live 2003
Metal Mind Productions
5

Początkiem mojego wywodu niech będzie tym razem chęć zaskarbienia sobie większej przychylności chlebodawcy.
O co chodzi? No więc, ten tego, rzec chciałbym cicho, że nadal z podziwem patrzę na rosnącą stertę płyt DVD wydawanych rodzimym (i nie tylko) wykonawcom. Trzeba dużo samozaparcia i poświęceń by tak szybko powiększać swój katalog w dobie stagnacji rynkowej. Podobnie jest z Closterkellerem. Pierwsze DVD w historii zespołu zostało wydane wzorcowo.

Okładka i zdjęcia mają "klimę", kredowy papier itd. Nagranie odbyło się, jak zwykle, w telewizyjnym studiu nagraniowym w krakowskich Krzemionkach.
Miejsce idealne do tego typu rejestracji z punktu technicznego, czasami jednak trudno stworzyć tam prawdziwe dzikie święto i koncertową atmosferę.
No tak, to miejsce w centrum nie jest a przecież trzeba złapać ostatni dzienny autobus, prawda drodzy fani? Tym razem także troszkę brakuje takiej żywiołowej aury, chociaż narzekać nie można. Tym bardziej, że sprawę ratuje znakomity dżwięk i obraz (jak zwykle pewnie ze sto kamer). Osobiście jest to także dla mnie okazja by zobaczyć w składzie zespołu znakomitegó perkusistę Gerarda Klawe. Oglądając koncert odniosłem też wrażenie, że jest to najsilniejszy skład zespołu od dłuższego czasu. Wszyscy są zgrani a całością, jak zwykle, dowodzi Anja ubrana w ciekawe, jakby gotyckie (sic!) szaty.

Zasadnicza część tego DVD to oczywiście koncert - 14 utworów, nowsze i nieco starsze, w tym Władza, Graphite, Grzech czy Ziemia Obiecana i kilka innych piosenek. Dodatkowo płyta zawiera osiem wideoklipów zespołu
i aż dwanaście audio tracków. Jest także obszerny wywiad, dyskografia grupy, foto galeria, wszystkie prace "okładkowe", ciekawie opracowana biografia.
Wszystko to jest dostępne w dwóch wersjach językowych - polskiej i angielskiej. Całość ozdobiono zaś ciekawą, bardzo plastyczną grafiką i łatwym menu. Czyli dokładnie to, czego fan zespołu może oczekiwać.

Właśnie, fani... Tak naprawdę nie opisuję specjalnie samego koncertu, bo jest to sprawa trudna. Closterkeller należy, niestety, do grupy zespołów posiadających specyficzną grupę odbiorców, którzy są bardzo oddani i tak naprawdę żadne słowa ich postawy nie zmienią, tak samo jak i przeciwników. Więc kto chce mieć płytę w domu i tak będzie miał. Ja w każdym razie wielkim fanem klasztornej piwnicy nigdy nie byłem ale "Act III" z przyjemnością obejrzałem. Utwierdzam się, oczywiście, nadal w swoim dość stabilnym zdaniu na temat zespołu, tym razem jednak zauroczony płytą, pominę osobiste wtręty. Dobrze, profesjonalnie i buzi na drogę.

Arek Lerch