recenzja - Graphite english version [Teraz Rock]

Closterkeller
Graphite (english version)
Metal Mind Productions
3

Anglojęzyczna wersja płyty, dostępnej na naszym rynku od 1999 roku, wydaje się być nieco ryzykownym przedsięwzięciem. Czyż muzyczne gusty nie zmieniają się w zawrotnym tempie? A może wydawca uważa, że muzyka zespołu Closterkeller jest aż tak ponadczasowa? Czy ta wersja albumu Graphite pojawiła się, bo polski przemysł muzyczny nie daje za wygraną w walce o lukratywne rynki zachodnie? Mam jeszcze sporo takich pytań, ale sądzę, że szybko znudziłbym czytelnika tej recenzji, gdybym ciągnął to dalej...

Angielski w piosence automatycznie jakby podwyższa kryteria, według których ucho ocenia twórczość jakiegokolwiek zespołu. Chodzi o przyziemne sprawy wymowy i akcentu wokalistów. Ale też o trudniejsze do zdefiniowania kategorie artystyczne jak siła ekspresji, kunszt wykonawczy i jakość kompozycji, w dodatku o wiele bardziej narzucają się porównania z anglosaskimi wzorcami w danej dziedzinie. Anja Orthodox ma bardzo "chłodny" styl wokalny, który połączony z - niestety - pewną niezręcznością w śpiewaniu po angielsku, tworzy trochę dziwny klimat muzyczny. Słychać, że duża praca została wykonana, ale końcowy efekt lekko kuleje. Są, na szczęście, wyjątki od tej reguły - w The Ego Game, The Symbol Shatterer czy Love For Money emocje, dostrzegalne w śpiewie, podgrzewają nieco muzykę. Ogólnie jednak mam wrażenie że Closterkeller zmierza (jak wiele polskich formacji) w kierunku "obiektywnie" precyzyjnego studyjnego wykonania, które zatraca wiele prawdziwych emocji muzycznych. Bywa, że rytmiczny perfekcjonizm gry zabija naturalny czad w niezłych utworach jak Eve And Adam czy Two Days. Niezmiennie wysoki poziom wykonawczy tej formacji aż prosi się o większe zaangażowanie emocjonalne. W tej anglojęzycznej wersji płyty ten brak jest - jak dla mnie - uwypuklony.

KRZYSZTOF CELlŃSKI