recenzja - Graphite [Metal Hammer 1999]

Closterkeller
Graphite
Metal Mind Productions
5

Przenieśliśmy się w krainę baśni i marzeń odkrywając nowy wymiar. Wyzwolmy swoje emocje i zapomnijmy o tym, że kiedyś będziemy zmuszeni powrócić. Podążajmy tą drogą, a przewodnikiem niech dla nas będą dźwięki, których piękno i magia poraża, oszałamia i uspokaja.

Closterkeller po dwóch latach milczenia powraca na rynek z nową płytą - "Graphite". Osobiście, jak zapewne wielu, czekałam na ten album z niecierpliwością, bowiem jest to grupa, w której muzyce kocham się już od kilku lat, a każdą z płyt Closterkeller znam niemalże na pamięć. Biorąc pod uwagę fakt, że wszystkie albumy tego zespołu cechowało spore zróżnicowanie, każda płyta była czymś w rodzaju kolejnego rozdziału historii Closterkeller, zastanawiałam się, czym tym razem zaskoczy nas Anja Ortodox i jej koledzy. Nie sądziłam jednak, że "Graphite" okaże się aż tak wielkim krokiem do przodu!

W porównaniu do porzednich wydawnictw Closterkeller, "Graphite" brzmieniowo i muzycznie kojarzy mi się z ostatnią studyjną płytą "Cyan". Z tą różnicą, że jest jednak jeszcze bardziej stonowany, jeszcze bardzej subtelny i o wiele bardziej melodyjny. Tak jak wspomniała Anja Orthodox - tym razem postawiliśmy na melodię, a nie nie czady. Mocnym punktem płyty, jak zwykle zresztą w przypadku Closterkeller, są teksty Anji Orthodox. Przesycone smutkiem, brakiem nadziei, dekadencją. Uderzające w samo sedno spraw, o których pisze autorka, mimo iż nie można doszukiwać się w nich jednoznaczności czy dosłowności.

"Graphite" to moim zdaniem najlepsza płyta Closterkeller, która trafi z pewnością nie tylko do fanów gotyckich klimatów. Jestem pewna, że w tej płycie zakocha się każdy, kto w muzyce ceni nowatorstwo, magię, ulotność, piękno. "Graphite" to najlepszy dowód na to, że Closterkeller to zespół z wielką klasą.

Anna Zachar