recenzja - Scarlet [Super Express 1995]Closterkeller 5,5 Trylogii kolorów w wykonaniu Closterkeller ciąg dalszy. Nadszedł czas na szkarłat. Jaki on jest w oczach ekscentrycznej Anji? Mieni się różnymi odcieniami. Gdy popatrzeć z jednej strony, okazuje się ostry i nowocześnie agresywny. Gdy spojrzysz na niego spod innego kąta, ukazuje łagodne i kobieco wrażliwe oblicze. Bo taki jest dzisiejszy Closterkeller Anji Orthodox: pogłaszcze spokojną melodią klawiszy, by po chwili przyłoić między oczy ostrym gitarowym riffem. Na płycie gościnnie pojawia się Titus z Acid Drinkres. Śpiewa jeden, prawie thrasowy, kawałek. Jednak pierwsze skrzypce należą tu do Anji. Możemy wreszcie podziwiać pełnie talentu tej wokalistki. Jej głos brzmi dojrzale i ekscytująco. Świetnie sprawdza się zarówno w ostrych, jak i spokojniejszych kawałkach. "Scarlet" objawia się jako najlepsze i najbardziej dojrzałe dzieło tego warszawskiego zespołu. Mimo ponad siedemdziesięciu minut muzyki słucha się go w całości bez wytchnienia. |