recenzja - Graphite [Jazgot 4/1999]

Closterkeller
Graphite
Metal Mind Productions
5/5

Przyznaję, że nową płytę Clostera znam już niemalże na pamięć. Nie znaczy to, że tak namiętnie jej słucham, ale dwa tygodnie w trasie z tym zespołem spowodowały, że dość dogłębnie zaznajomiłam się z "Graphite" - może w tej bardziej surowej, wyostrzonej, koncertowej wersji...

Co tu dużo mówić - nowa płyta Anji Orthodox i jej kolegów jest przede wszystkim o wiele bardziej delikatna, subtelniejsza niż ich poprzednie dokonania. Przepiękne gitarowe "pajączki", nisamowite, zakręcone klawiszowe brzmienia (ach, ta Clavia NordLead...), wokale Anji też są jakby bardziej delikatne, w pewnym sensie bardziej "normalne", bez zbytnich popisów. Zwraca uwagę doskonała aranżacja i produkcja utworów.

"Graphite" to przede wszystkim klimat, przestrzeń i piękno... Może nie wiele na tej płycie gotyku (chociaż tytułowy utwór to gotyckie arcydzieło!!!), ale - moim zdaniem jest to wielki krok do przodu w twórczości zespołu. Mimo, iż bardzo lubię wszystkie płyty Closterkeller, "Graphite" od razu zajęła najwyższe miejsce na podium moich muzycznych fascynacji w ostatnim czasie.

Anja wspomniała kiedyś, że liczy się dla niej nowatorstwo w muzyce. Dla mnie "Graphite" jest doskonałym przykładem właśnie nowatorstwa i świeżego spojrzenia na muzykę gotycką. Brawo, Anka!!!

Anna Zachar