recenzja - Purple [Rock`n`Roll 5/1991]

Rock`n`Roll 5/1991
Closterkeller - "Purple"

W minionym krajowym roku wokalistki były dwie - stanowczo kobieca Edyta Bartosiewicz i drapieżnie kobieca Anja Orthodox. Ta druga na koncertach Closterkellera tworzyła swoisty nastrój grozy i tajemniczości. Aż wydała płytę. Płyta jest obrzydliwa. Wszystkie wstawki instrumentalne są żenujące. Żałosne dziumdziania gitary mimowolnie zawstydzają.Buczące bryły syntezatora wywołują niesmak. Realizacja bębnów dobija. Ani śladu koncertowego nastroju - kompaktowa wiwisekcja obnaża nieudolnosc grupy. Do tego pretensjonalnie zawodząca wokalistka. Paskudne zmanierowanie powoduje odruch otrząsania się. Wysłuchanie płyty wymaga sporo dobrej woli i przemagania się. Ale jeżeli ktoś już się przemoże, ma szansę dwa razy spotkac się z obnażoną Anją. Pierwszy raz w utworze Maska. Jest to opowieść o tym jak Ani Sabiniewicz wymyka się spod kontroli jej image - Anja Orthodox. Piosenka zaśpiewana bez wokalnych tricków i pseudooperowego zadęcia. I niewydumany, szczery tekst. Jeszcze bardziej goła i bezbronna wydaje się Anja w utworze Jeszcze raz do końca. Klawesyn (jedyny przypadek, kiedy można dobrze napisac o intrumentaliście) wprowadza nas w świat karpackich zamków kraju zwanego Rumunią. Dalej wokalistka głosem zabarwionym orgiastyczną emocją opisuje stosunek z hrabią Draculą, dołączając aluzje do seksu oralnego. I na pewno jest prawdziwa (posłuchajcie!), kiedy skomle jak suka: "i jeszcze raz do końca!" albo kiedy wykrzykuje w ekstazie "bierze, bierz, bierz!". Tyle, że nie ma partnera wśród muzyków. Żaden z nich nie jest w stanie zagrac ekstazy na swoim intrumencie. Dlatego mam nadzieję, że zmiana składu Closterkellera będzie na tyle głęboka, że Ania Sabiniewicz niedługa ukaże się nam (w sensie artystycznym) bez żadnych "falowych" zasłon - naga. A to może byc ciekawe.

Wojtek Staszewski

suplement:

ROCK`N`ROLL
6 / 1991

"Jeszcze poczta nie zginęła" - listy do redakcji
Jeszcze raz do końca

ROCK'N'ROLL to jedyne czasopismo, które kupuję i chociaż nigdy do was nie pisałem to teraz muszę. Mam coś do powiedzenia p. Wojtkowi Staszewskiemu. Słuchaj stary! Masz szczęście, że nie lubię przemocy bo już byłoby po tobie. Chodzi mi o twoją recenzję płyty CLOSTERKELLER. Jeżeli ci się nie podoba to twoja sprawa i masz prawo o tym pisać (od tego zresztą jesteś), ale nazywanie Anji Orthodox "suką" to już przegięcie pały. Zastanów się i przeproś.
Chris.

Rozumiemy, że płyta (Closterkeller "PURPLE" - RnR) może komuś się nie podobać, ale Pan Wojtek pisze tak, jakby Anja właśnie dała mu kosza ośmieszając przy tym go totalnie. (...) Czy pan Panie Staszewski miał (jakby to powiedział Dyzma) kiedyś okoliczność z kobietą, która traktuje Pana jako Coś szybko poruszającego się pomiędzy jej skórą a kołdrą?
Piotr Puckowski i Jacek Kujawa, Łódź.

Uważam, że jest skandalem umieszczanie tak bezczelnych i obrzydliwych paszkwili, w których wykonawca obrzucany jest stekiem fałszywych oszczerstw. Czytelnicy ROCK'N'ROLLa powinni się czuć obrażeni za to, że p. Staszewski śmiał pomyśleć, iż są podobnie jak on tak "inteligentni" i kierują się tak niskimi pobudkami jak jego, by zemścić się na wokalistce z powodu własnych nie spełnionych urojeń.
Monika, Szczecin.

W sprawie recenzji albumu "PURPLE" wypowiedziała się także wokalistka Closterkeller, Anja Orthodox:

Jest paru takich gości, kiblowych onanistów, którzy ślą do mnie listy z opisami ich chorych wyobrażeń jaka to ja jestem w tych rzeczach. Ich sprawa, jak lubią... Gorzej, że jeden z nich jest tzw. dziennikarzem muzycznym i takie brednie wypisuje publicznie, swój kompleks seksualny przekształcając w agresję skierowaną niestety nie tylko do mnie, ale i do Boga ducha winnej reszty kapeli. Życzę temu głuchemu erotomanowi, aby podczas kolejnego seansu sobie urwał. Może wróci mu rozum.

Wstecz