recenzja - Scarlet [Brum 1995]

Closterkeller
Scarlet
Izabelin Studio/PolyGram Polska

Closterkeller jest zespołem, który pomimo upływu lat wciąż dopisuje do swojego wizerunku nowe rysy. W ich dotychczasowym dorobku "Scarlet" jest płytą najbardziej różnorodną i najbardziej uniwersalną. Różnorodność bywa groźna dla rockowych albumów, potrafi nadwątlić ich siłę wyrazu. Chociaż wołabym słuchać "Scarlet" jako materiału spoistego, muszę przyznać iż wokalna klasa Anji i instrumentalne oraz aranżacyjne umiejętności zespołu w niemałym stopniu określają wspólny charakter poszczególnych utworów. A wachlarz stylistyczny rozwinęty przez Closterkeller jest szeroki: sporo soczystego hard rocka, echa nowej fali, a nawet punk rocka, orientalne motywy melodyczne, tradycyjne rockowe ballady, rozmach i barwy art rocka. Stosując nowe środki wyrazu Closterkeller zachował jednak klimat, którym pozyskiwał fanów do tej pory, a przy tym zrobił wiele dobrych posunięć, by pozyskać nowych. (Choćby dwa naprawdę udane przeboje Scarlett i Tak się boje bólu ).
Album różnorodny a jednak w miarę spójny. Uniwersalny, ajednak zachowujący charakter grupy. Co jeszcze z komplementów? Z pewnością fakt, że Anja, pozostając bardzo kobiecą autorką tekstów, odważnie wyszła poza krąg intymny i zaprezentowała się jako nie mniej wrażliwy obserwator rzeczywistości. Żeby nie ogarniczyć się do komplementów: niektóre partie gitar wypadły zbyt pretensjonalnie, finał płyty - tak w ogóle niezłe kompozycje - podane są nieco za "ładnie". Closterkeller wciąż ewoluuje i choć "Scarlet" potwierdza, iż to ciągłe dojrzewanie grupy, liczę na to, że Anja i jej załoga nie zatracą dawnej drapieżności.

Rafał Księżyk